Świecki portal uduchowiony & czasopismo bez dogmatu

Chrześcijanin - nadczłowiek PDF Drukuj
Napisany przez Cyprian Sajna   
17 sierpnia 2011

"Jeśli powiesz: jestem Żydem, nikt się nie poruszy. Jeśli powiesz: jestem Rzymianinem, nikt się nie zaniepokoi. Jeśli powiesz: jestem Grekiem, barbarzyńcą, niewolnikiem, wolnym, nikt nie zadrży. Jeśli powiesz: jestem chrześcijaninem, wtedy każdy zadrży. Oby tak się stało, żebym miał takiego Pana, iżby ktoś nie mógł wytrzymać, słysząc jego imię"

Ewangelia Filipa

W filozofii Fryderyka Nietzsche, a raczej w pojęciach jakie wprowadził lub jakimi się posługiwał (koncepcja nadczłowieka, moralność panów i niewolników, śmierć Boga) odnalazłem grunt na którym można zbudować model współczesnego, nowego chrześcijanina - nadczłowieka.

Chrześcijaństwo (używając tego terminu mam na myśli bycie uczniem Chrystusa, którego opisuje się i rozumie w ramach tradycji ewangelicznej) jest dla mnie drogą wybawienia. Jest filozofią, w dosłownym jej znaczeniu, czyli umiłowaniem mądrości. Jest filozofią życia, drogą, która ma prowadzić do zbawienia.

Chrześcijaństwo więc nie jest dla mnie uczęszczaniem do kościoła, bycie formalnym członkiem jakiejś chrześcijańskiej denominacji. Chrześcijanin to również nie ten, który przyjmuje na wiarę jakiś zestaw dogmatów, czy starożytne credo.

Chrześcijanin to podążający za Chrystusem, Prawdziwym Chrystusem.

Chrystus zaś nie jest ani opłatkiem spoczywającym w tabernaculum, ani drewnianą lub marmurową figurką do której należy się modlić, ani Bogiem Wszechmogącym, który sprawuje niewidzialne rządy nad światem i szykuje się do ostatecznej bitwy. Nie jest też reliktem przeszłości, postacią, która coś kiedyś cudownego uczyniła i założyła kościółek.

Jezus Chrystus - to też nie żadne magiczne słowo, o którym nie wypada mówić publicznie, żeby niczyich poglądów nie urazić albo nie zniszczyć status quo panującego w rodzinie. Żadna też rytualna kąpiel, formułka, czy modlitwa nie sprawi, że staniesz się Chrześcijaninem.

Prawdziwy Chrześcijanin to nadczłowiek

Chrześcijaninem jest ten, który podąża za Chrystusem, który realizuje w życiu słowa "nie żyję ja (ego), ale żyje we mnie Chrystus". I nie polega to na tym, by ze swojego życia czynić jakiś parodystyczny teatrzyk, w którym Jezus nas prowadzi podczas zdawania egzaminów, pomaga w wyborze skarpetek albo zsyła finansowe i egzystencjalne błogosławieństwa.

Chrystus to nie jest duchowa tabletka na nasze problemy. Ani ucieczka od problemów z zewnątrz.

Prawdziwy Chrystus to ratunek przed nami samymi, przed naszą egoistyczną, zwierzęcą i podłą naturą. Światu potrzeba autorefleksji nad złem i zgrozą jaką czyni. Nie trzeba być ludobójcą, tyranem pokroju Hitlera, by być świnią i psem w ludzkiej skórze.

Chrystus w nas, ten, którego możemy urzeczywistniać w naszym życiu (nie ten, który należy do odległej historii) jest drogą do przebóstwienia, do tego, by stać się nadczłowiekiem. Chrystus to właśnie modelowy Nadczłowiek, który może narodzić się w każdym z nas.

Gdy Chrystus się rodzi w człowieku, rodzi się wyższa świadomość. Każdy, w kim chociaż odrobinę mieszka Chrystus, powinien wiedzieć o czym piszę. Chrześcijański nadczłowiek to przede wszystkim człowiek o zmienionej świadomości albo raczej o obudzonej świadomości.

Pojawia się wówczas odczucie przebudzenia ze snu, wyjścia z otępienia przypominające wytrzeźwienie. Człowiek rozpoznaje jak bezsensowne i głupie są dążenia świata, cele jakie stawia sobie człowiek. Postrzega, że to wszystko jest gonitwą za wiatrem, a to co kiedyś uważał za sensowne staje się infantylnie głupie i wręcz żałosne.

Następuje również konfrontacja z demonami, ze złem. Przemieniona świadomość pozwala zdjąć zasłonę fałszu. Gdyż nieświadoma ludzkość oszukuje siebie, żyjąc w wielkim kłamstwie. Udajemy, że jest wspaniale, że jest cywilizacja, kultura, że są akcje pomocy, że świat idzie ku lepszemu.

O ślepi i głupi! Nie da się uczynić świata lepszego bez Chrystusa. Droga ekonomii, ustaw prawnych, państwa, polityki i tej cywilizacji nie doprowadzi do raju na Ziemi o czym wie ten w którym budzi się do życia Chrystus.

W końcu, przemieniona świadomość konfrontuje się ze złem w nas samych. Z tym, jak szkarłatna jest nasza natura. Siedzą w nas okrutne brudy, które co nieco udawało się tłumić przez wychowanie i niewolniczą moralność.

Świadomość chrystusowa widzi też inne cele niż człowiek tej cywilizacji. Zwłaszcza cel udoskonalania samego siebie, samozbawienia, ukrzyżowania się dla świata i powstania z martwych. Prowadzi zatem ścieżką Chrystusa, gdzie dzieje się "nie moja wola, lecz Twoja".

Chrześcijanin przebudzony dysponuje więc wyższą świadomością stając się w pewnym sensie nadczłowiekiem. O tym, że może tak siebie określić świadczy własna samoobserwacja, doświadczenie tego, że z nędznej, prymitywnej kreatury, kierowanej własnym ego, zniewolonej przez swą zwierzęcość, staje się dopiero człowiekiem świadomym - Nadczłowiekiem.

Bóg umarł

"Bóg umarł" to jedno z najbardziej znanych słów kojarzonych (i oczywiście często niewłaściwie rozumianych) z Fryderykiem Nietzsche.

Bóg umarł dla świadomości świata. Jest ideologicznym marmurowym posągiem, który jedynie spoczywa w okowach dogmatów i katedr i nie ingeruje w rzeczywistość lub jego ingerencja jest niedostrzegalna. Nieliczni potrzebują już dzisiaj Boga (chociaż potrzebują pocieszenia, ulgi i odskoczni, którą nadal znajdują w kościołach).

Jest to autentyczna konstatacja, fakt. Bóg umarł. Wszyscy ludzie współcześni mogliby stać się ateistami i nie spadłby już dzisiaj karzący piorun z nieba, a świat toczyłby się dalej. Przeciwnie niż przed wiekami. Dawniej czyny i myśli niosły za sobą szybką reakcję bóstwa i niebios. Dzisiaj każde wydarzenia, to jedynie przypadkowe procesy zachodzące na poziomie mikro, psychologia, działanie substancji w mózgu, czy po prostu decyzje ludzkie. Bóg tam, człowiek tu.

Bóg umarł. Lecz umarł po to, by się na nowo narodzić. Śmierć Boga była zatem koniecznością i to koniecznością dobrą dla rozwiniętego już intelektualnie człowieka. Bóg bowiem umarł po to, by mógł narodzić się w człowieku.

Nie ma być już zewnętrznym obiektem czci i poważania, determinantą historii, czy odpowiedzią na pytania dotyczące funkcjonowania przyrody. Bóg ma być odpowiedzią na istotę człowieczeństwa, odpowiedzią na pytanie - skąd jesteśmy i dokąd zmierzamy?

Boga nie trzeba już szukać w rytuałach, w zjawiskach przyrodniczych, w przedmiotach kultu. Boga możemy już odnaleźć w sobie. Stwierdzenie, które jeszcze dzisiaj może brzmieć obrazoburczo, a przecież sam Jezus cytował Psalm, w którym napisano "bogami jesteście".

Przestrogą więc dla nas mogą być słowa Adama Mickiewicza, który pisał:

Wierzysz, że Bóg narodził się w betlejemskim żłobie, lecz biada ci człowieku, jeśli nie narodził się w tobie"

Moralność Panów i moralność niewolników

Człowiek przemieniony przez Chrystusa, chrześcijański nadczłowiek, operuje też inną moralnością. Podobnie jak uczyniłem to wyżej i tu można zapożyczyć nazewnictwo filozofii niczeańskiej.

Powszechna postawa moralna, również tzw. chrześcijaństwa kościelnego, opiera się na prawie. Jest moralnością prawa. Może to być dowolne prawo moralne usankcjonowane kulturowo, dekalog, prawo państwowe, czy każde inne. Tak czy inaczej taka moralność jest oparta na lęku, karze lub powinności.

Jest ona moralnością niewolników, gdyż prawo jest tym co człowieka zniewala, trzyma w kajdanach. Podobnie jak i Apostoł Paweł mogę stwierdzić, że nie unieważniam prawa. Żadną miarą! Kajdany są przestępcom potrzebne i społecznie pożyteczne. Ponieważ dobrze jest w klatkach trzymać dzikie zwierzęta, by nie rozszarpywały się za bardzo.Tragedią zaś jest, gdy dzikie zwierzę zerwie się z łańcucha, gdyż stan jego może być gorszy od poprzedniego.

Niemniej jednak powinność, lęk, wyrzuty sumienia, czy nawet oczekiwanie nagrody są niższymi pobudkami do rozwoju moralnego. A człowiek, dla którego prawo jest opoką nie jest Panem lecz niewolnikiem. Jak napisał kiedyś jeden z filozofów - cnota ma wartość, kiedy realizuje się ją dla niej samej.

Chrześcijański nadczłowiek to istota przebóstwiona, to bóg, syn Boga. Ten, kto realizuje Chrystusa w swoim życiu, realizuje moralność Panów, gdyż Panem jest nad samym sobą. Panuje nad własną zwierzęcością i wolą, wolę własną przemienia pod dyktando prawdziwego ja - Chrystusa w sobie. Nie jest niewolnikiem swoich pożądliwości, potrzeb materialnych i duchowych.

Nie czyni też tego czego nienawidzi, ale to co chce. A chce tego, czego pragnie Bóg, bo jest uczniem Chrystusa. Bestia nie ma nad nim panowania i nic nie jest go w stanie odłączyć od łaski chrystusowej.

Nie jest też nieokrzesanym kamieniem, nie unosi się gniewem, jest niewzruszony, nie krzyczy z radości, ani nie jest go w stanie zniszczyć żaden ból. Nie znaczy to jednak, że jest oziębły lub, że nie dostrzega zła. Przeciwnie. Jeszcze bardziej i prawdziwiej dostrzega piękno, dobroć i miłość, jeszcze bardziej nienawidzi zła. Lecz jest Panem, a nie niewolnikiem, potrafi zdystansować się wobec tymczasowego swego mieszkania jakim jest ciało i wobec świata. Jeśli coś go wewnętrznie dotyka, to dotyka ego, a nie prawdziwego człowieka, którym jest. Nadczłowiek ma wewnętrzny pokój, którego nie jest w stanie nic zburzyć.

Dlatego chrześcijanin to dla mnie ten, który nic nie musi, ale chce. Chce zaś tego, czego Bóg chce. Wolę zaś Boga rozpoznaje i posiada w sobie, kierując się wewnętrznym Chrystusem, odrzucając ego.

Cechy chrześcijanina nadczłowieka

Chrześcijański nadczłowiek wyróżnia się zatem:

- miłością chrystusową, którą kieruje się w życiu i którą przekłada na wszystkich wokół

- przemienioną, silną wolą, która jest spójna z wolą Boga

- pokojem wewnętrznym, niewrażliwością i dystansem zarówno wobec cierpienia, jak i radości (nie mylić z obojętnością)

- wolnością, zarówno wobec prawa, sumienia, jak i własnych potrzeb, pożądliwości, ego

- życiem, które ma odmienne cele i wartości od powszechnych wartości i celów świata. Celem nakierowanym na samozbawienie, doskonalnie duchowe i moralne.

Motywacja chrześcijańska

Chociaż przebudzenie, czy też inaczej można to nazwać gnozą, jest łaską, przychodzi niezależnie od nas, niejako z ingerencji niebios, to jednak wierzę, że można się do tego przygotować lub na przebudzenie otworzyć. Pomińmy tutaj kwestie przeznaczenia i bożego wybrania. Człowiek może otwierać swoje serce na duchowy pokarm, może poszukiwać ("szukajcie a znajdziecie"), może się modlić, rozwijać moralnie, dążyć do cnoty i mądrości.

Takie działania z pewnością przygotowują nas do tego, by stać się wypełnionym Chrystusem, by przyjąć gnozę.

Jednakże jak zmotywować siebie, czy innych do zajmowania się "takimi bzdurami" kosztem czasu, który można przeznaczyć na rozwój kariery zawodowej, zdobywanie większych pieniędzy na dom i nowy samochód, czy też czasu na kolejne przyziemne rozryweczki?

Przemieniona świadomość powinna nam ukazywać wielką wartość jaka płynie z chrystusowego uczniostwa. Chrystus, model nadczłowieka, powinien stać się dla ludzkości Bohaterem, wzorcem do naśladowania, miast być niedoścignionym Bogiem, który narodził się w żłóbku.

Chrystusa należy wyciągnąć z murów katedr. Chrystus nie ma być jedynie obiektem zainteresowania w niedzielne przedpołudnie. Usuńmy też obrazek wiecznie umęczonego na krzyżu Mesjasza, który kojarzy nam się jedynie z cierpieniem, bólem i odrzuceniem. Chrystus powinien nam zajaśnieć. Chrystusa wynieśmy w górę, by w niego się wpatrywać i być jak on.

Chwila uczciwej refleksji powinna dać wystarczającą motywację do tego by być jak Chrystus.

Po pierwsze, czy wolisz być bohaterem, czy łajzą? Czyż Jezus Chrystus to nie największy bohater o którym napisano?

Po drugie, czyż nie widzisz jak piękny byłby świat, w którym każdy realizowałby w życiu chrystusową miłość? Czy nie warto chociaż częściowo budować lepszego świata dla przyszłych pokoleń i dla poprawy życia na Ziemi?

Staraj się być kimś doskonałym, dla samej idei doskonałości, nie dla zysku sławy, chwały, czy żywota. To praktykowanie miłości, cnoty i mądrości jest jedynie sensowną rzeczą, której można się poświęcić na tym świecie, wszystko inne idzie w proch.

Jezus Chrystus naucza: "Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie je mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje podkopują i kradną; Ale gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie podkopują i nie kradną.

Albowiem gdzie jest skarb twój - tam będzie i serce twoje"


 

Komentarze  

 
#76 Cyprian 2011-09-05 08:59
Dla mnie Jezus jest kimś więcej niż należącym do przeszłości nauczycielem, który głosił powrót do dekalogu.

Wierzę w Jezusa Chrystusa zmartwychwstałe go, duchowego, który autentycznie może w nas zamieszkiwać.

Nie jest to też dla mnie sprzeczne z rozumem, bo nie chodzi o dosłowne zamieszkiwanie jakiegoś duszka, lecz o urzeczywistnien ie jaźni, o to, że nasz umysł może być wypełniony Chrystusem (czy poetycko - serce).

Do młodzieńca, który pytał go o zbawienie, a który wypełniał przykazania powiedział - "jeszcze jednego ci brak, idź, sprzedaj wszystko co masz i pójdź za mną".

Poza tym przykazania Jezusa to nie kopia dekalogu czy prawa mojżeszowego, lecz co najwyżej
nowa refleksja nad nimi.

A nawet uznałbym, że to reforma prawa. Poza tym zwróć uwagę w pismach janowych, że Jezus mówi o nowym przykazaniu które daje, aby się wzajemnie miłować, no i w liście Jana mowa jest o przykazaniu miłości, nie o dekalogu.

Poza tym w Biblii jest pełno zagadek, niejasności, ukrytych znaczeń, przenośni, alegorii, co w zasadzie jest właśnie wspaniałe.

Nie ma jednej właściwej interpretacji.
Cytować
 
 
#75 ewrys 2011-09-04 12:56
Dla ciebie opoką kamieniem węgielnym jest Pytasz? Chrystus czy 10 przykazań?
Podobaja mi się twoje odpowiedzi. Są proste i jasne, bez zbędnych słów. Można również wywnioskować, że pisma gnostyckie wraz z testamentami są istotnym materiałem w ukierunkowaniu wiary.
Pytanie, które zadałeś ma dwa oblicza. Jezus jako nauczyciel ma dla mnie olbrzymie znaczenie. Jest moim mistrzem, ale to wszystko zawdzięcz swojej nauce, która jak sam mówił nie jest jego lecz pochodzi od Boga Ojca.
Można to rozumieć tez tak: „Wierzę w Jezusa” i tu koniec, kropka. Ale, czy jeszcze wierzę Jezusowi? To zawierzenie jest najważniejsze. Z PŚ można wywnioskować, że szatan też wierzył w Jezusa, (Przypowieść o legionie, którego w świnie posłał) ale nie chciał być posłuszny jego nauce – nauce Boga.
Tu ktoś może powiedzieć; Andrzej czepiasz się szczegółów lecz bardziej wnikliwi zaczną się zastanawiać.
Paweł często w swój piękny filozoficzny sposób głoszenia używa stwierdzeń : Jezus Pan (stawia na równi z Bogiem).
W ewangelii Jana (J1:18) „Boga nikt nie widział, lecz jednorodzony Bóg, który jest na łonie Ojca, objawił Go”. W oryginale jest „jednorodzony Syn”.
W liście do Galatów (2:16) „... przez wiarę w Jezusa Chrystusa...” Przekład dosłowny brzmi : „...przes wiarę Jezusa Chrystusa...” dawniej rozumiano wierność Jezusa Chrystusa.
Takie pomyłki przekładów zniekształcają sens chrześcijaństwa . Więc chodzi tu o wierność Jezusa w stosunku do Boga Ojca.
Jaka wierność? Podporządkowani e się prawu Bożemu (1Kor 7:18:19 oraz 1J 5:2-3, Mk 7:8), czyli bycie posłusznym. A, że prawo Mojżesza jest od ludzi świadczyć może tekst: Mk 10: 5-6.
Tak więc wierzyć w Jezusa to tyle samo co ufać i wypełniać jego przykazania - Boskie przykazania.
Cytować
 
 
#74 Cyprian 2011-08-31 07:12
Ad.1. Ewangelia.

Tu chyba nie będę oryginalny. Zwiastowanie Chrystusa, który nas Zbawia. Dobra Nowina o Mesjaszu, który poucza o Bogu, prowadzi nas do Boga, zbawia od świata (świat - w sensie takim jak przedstawia to NT) i zła.

Ewangelia jest oczywiście czymś żywym, Słowem które zamieszkało w nas (w tych, którzy je przyjęli), nie jest to książka żadna.

Aczkolwiek generalnie Nowy Testament i cała ta tradycja nowotestamentow a (łącznie z apokryfami, czy niekanonicznymi tekstami) mówi właśnie o tej Ewangelii. [trzeba jednakże oddzielać w niej ziarna od plew]

Ad. 2. Polityka a chrześcijaństwo

Niech każdy robi wg własnego sumienia i poznania.

Osobiście z Ewangelii odczytuję raczej formę życia w komunie, wspólnocie dóbr, pacyfizm, nie wywyższanie się jednego nad drugim, brak hierarchii itd.
Więc jedynie takie rzeczy mógłbym w ramach zaangażowania społecznego głosić. Na ile takie zaangażowanie ma sens to inna sprawa.

Niektórzy z chrześcijaństwa wyciągają i wyciągali, że można panować nad innymi, że trzeba karać śmiercią, że wojny należy toczyć, że trzeba ustanawiać surowe prawa, że pieniądze to dobra rzecz itd.

Ale dla mnie to raczej głosiciele innej Ewangelii.

Ad. 3. post 14

Nie wiem, nie jest to manipulacja (niby w jakim celu?). Dla mnie autentycznie występuje kolosalna różnica w orędziu ST a NT, kolosalna różnica w obrazie Boga w ST a w NT, kolosalnie inną duchowość i moralność odczytam ze ST a inną z NT.

Wręcz dostrzegam opozycję. Taką opozycję widzieli gnostycy, taką widział Marcjon i wielu innych, którzy siebie nazywali chrześcijanami.

A jeśli to oni byli spadkobiercami tych pierwszych chrześcijan?

Jeśli nawet nie, to może jednak Słowo dalej pobudzało i pobudza do nowych refleksji i nowego, głębszego poznania?

Mogę napisać całą rozprawę i zestawić setki różnic w ST a w NT pod względem obrazu Boga, moralnych zasad, duchowości itd. Ale to nie w komentarzach.

Poza tym, z ciekawości:
Dla Ciebie opoką, kamieniem węgielnym jest Chrystus czy 10 przykazań?
Cytować
 
 
#73 ewrys 2011-08-30 20:31
dot postu 14.
ale wiesz, że wersety, które przytoczyłeś jako porównanie do dekalogu nie trzymają się tematu. Są wyrwane z kontekstu,czyli myśl była zupełnie inna i nie może to być przeciwstawieni em konkretnemu przykazaniu. W związku z tym oprócz tego prowokowania dochodzi do manipulacji. (niczym ŚJ)
Cytować
 
 
#72 ewrys 2011-08-30 20:26
Piszesz: "Ktoś chce zajmować się polityką, niech się zajmuje. Co mi do tego?"
Więc chrześcijanin może zajmować się polityką czy nie. Powinien czy tez nie?
Cytować
 
 
#71 ewrys 2011-08-30 20:14
Co to jest według ciebie ewangelia?
Cytować
 
 
#70 Cyprian 2011-08-30 17:05
Także w skrócie moje poglądy społeczno-polityczne są bardzo zbliżone (może nawet spójne całkowicie) z poglądami radykalnego nurtu braci polskich (patrz np. Grzegorz Paweł, Marcin Czechowic, Jan Niemojewski). Oni to zrzekali się urzędów, głosili całkowity pacyfizm, a w Rakowie próbowali stworzyć właśnie komunę opartą na Ewangelii.
Cytować
 
 
#69 Cyprian 2011-08-30 16:48
Cytat:
Działasz, piszesz i nauczasz (co prawda po swojemu, gdyż wielu, wielu nie zgadza się z twoim zdaniem)


A po jakiemu mam głosić? To chyba dobrze, że po swojemu inaczej byłbym hipokrytą.
Uznajemy bezdogmatycznoś ć, więc nie muszę się dogmatów żadnych trzymać.

Zapewne wielu się nie zgadza, to oczywiste. Każdy niech rozeznaje wg własnego sumienia i poznania.

Cytat:
Tu na ziemi jest jeszcze wiele do zrobienia by było idealnie i wydaje mi się że powinno się raczej zachęcać wszystkich naśladowców Jezusa do działania na każdej płaszczyźnie życia.


No pewnie. Ktoś chce zajmować się polityką, niech się zajmuje. Co mi do tego? Wypowiadam swoje prywatne zdanie.
Uważam, że instytucja państwa, prawo, ekonomia itd. nie są zgodne wg mojego poznania z ideą ewangelii.

Co więcej, uważam, że są przeciwne duchowi Ewangelii.

Chrystus mówi mi, że ludzie powinni żyć w komunie, we wspólnocie dóbr, w miłości i bez władzy nikogo nad nikim. Stąd w politycznych moich poglądach (a ostatnio próbowałem znaleźć odpowiednie nazwy do tego) jestem na stanowisku hybrydy:

socjalizmu utopijnego
i anarchopacyfizm u lub anarchochrystia nizmu.

możesz poczytać o tym w internecie, ciekawe osoby do inspiracji to Lew Tołstoj, brat polski Grzegorz Paweł z Brzezin i w ogóle pewne nurty w arianizmie, Robert Owen, Osho itp.

Jeśli podzielasz te opcje to możemy to głosić i mogę się nawet zaangażować w to politycznie i społecznie.

Ale:

- za anarchistyczne poglądy to nas do pierdla pewnie wsadzą

- doniosłe idee głupi lud nie zrozumie i jak zawsze wszystko co w teorii piękne w praktyce wyjdzie szambo

- nasze możliwości działania na masową skalę są prawie żadne - brak kasy, a kasa rządzi światem

- możliwe jest wprowadzenie w życie tych idei w małej społeczności -> pytanie kto by chciał albo potrafił zrezygnować z korytka i sianka jakie zapewnia ten system. No i to jednak zalatuje sekciarstwem

- potrzeba najpierw zmiany świadomości ludzi zanim zrobi się tak przełomowe rzeczy i pracę widzę na poziomie duchowym, prawa i ustawy nic nie dadzą.

Post nr 14. pisałem z pełną świadomością i namysłem (opatrzyłem to hasłem "prowokacja").
Cytować
 
 
#68 ewrys 2011-08-30 16:19
Bardzo dobrze robisz Cyprianie! Działasz, piszesz i nauczasz (co prawda po swojemu, gdyż wielu, wielu nie zgadza się z twoim zdaniem), ale głosisz, że Jezus człowiek dał nam ewangelię i to chwalę.
Ale mnie chodzi o większy zakres działań. Utożsamiając się ze społecznością chrześcijańską nie wszyscy muszą być nauczycielami. W każdej społeczności są nauczyciele, budowniczy, piekarze i również politycy. Czy polityka jest tylko zła? NIE. I są temu dowody. Jest tam dużo zła, ale zło jest przecież wszędzie - niestety. Wydaje mi się, że ludzie musza na każdej płaszczyźnie stosować ewangelię. Tu na ziemi jest jeszcze wiele do zrobienia by było idealnie i wydaje mi się że powinno się raczej zachęcać wszystkich naśladowców Jezusa do działania na każdej płaszczyźnie życia.
PS. Przed napisaniem postu 14 brałeś coś?
Cytować
 
 
#67 Cyprian 2011-08-29 12:37
Na temat ontologicznego istnienia zła i dobra rozumiem, że nie będziemy toczyć dyskusji.

Ale zło istnieje, nie ma co tutaj dywagować.

Czy to definiując jako szkodę dla człowieka, świata, czy łamanie boskich praw lub po prostu brak miłości. Jakkolwiek definiując czujemy, że nie jest tak jak być powinno aby ludzie byli w pełni szczęśliwi, radośni i żyjący w pokoju.

Odnośnie stąpania po ziemi.

Jeśli traktuję Chrystusa jako mego Nauczyciela, siebie uważam za jego ucznia lub naśladowcę, to jak mogę postępować inaczej jak On mnie poucza?

Czyż teksty o "stąpaniu po ziemi", nowej etyce, polityce itp. nie są tym samym co przez wieki robili Ci, którzy wypaczyli Ewangelię w kościołach?

Czym więc mamy się różnić od innych skoro tak jak oni mamy babrać się w tym błocie i z nauki Jezusa robić nieaktualne przypowiastki?
Cytować
 

Dodaj komentarz

Administratorzy strony nie ponoszą odpowiedzialności za treści komentarzy. Zastrzegają sobie prawo do usuwania komentarzy wulgarnych, obraźliwych i odbiegających od tematu.

Gnoza na każdy dzień & duchowe inspiracje

1) Prawdziwe, bez fałszu, pewne i najprawdziwsze:
2) To, co jest na dole, jest jak to, co na górze; I to co jest na górze jest jak to, co jest na dole, by czynić cud jednej rzeczy.
3) I jak wszystkie rzeczy istnieją z jednego, medytującego Jednego, tak wszystkie urodzone rzeczy z tej strony jednej rzeczy istnieją z adaptacji.
4) Jej Ojcem jest Słońce, jej Matką Księżyc;
5) Wiatr niesie ją w swoim łonie; Karmi ją Ziemia.
6) Tutaj jest Ojciec wszelkiej cudowności świata.
7) Jego moc jest pełna jedynie gdy zwrócona ku Ziemi. Oddziela Ziemię od ognia, subtelne od gęstego, przyjemnie, z wielką zdolnością.
8) Wznosi się z Ziemi do Nieba, ponownie schodzi na Ziemię i przyjmuje moc góry i dołu.
9) Tak posiądziesz chwałę całego świata. Dlatego wszelki mrok od ciebie uniknie.
10) Tu jest najsilniejsza siła wszelkiej siły; Gdyż zwycięża wszelkie subtelne rzeczy, przenika wszelkie rzeczy stałe.
11) Tak został stworzony świat.
12) Z tego powstaną zdumiewające adaptacje, na które jest to sposób.
13) Zatem jestem nazywany Hermes Potrójnie-Ukoronowany (Trismegistus), posiadając trzy części filozofii (mądrości) całego świata.
14) Kompletne jest to co mówiłem o działaniu Słońca.

{Tablica Szmaragdowa Hermesa Trismegistosa}

więcej cytatów...

Kliknij na wybrany obrazek by przejść do podstrony zawierającej zbiór inspirujących materiałów

Czasopismo Pistis

więcej...





ZalogujRejestracja

Bądź na bieżąco z nowościami na Pistis.pl!

Wsparcie/Darowizna

Jeżeli chcesz wesprzeć inicjatywę Pistis, możesz wpłacić pieniądze na konto:

50 1020 5558 1111 1678 1600 0092
Koniecznie z tytułem:
Darowizna Pistis

Główne cele na które przeznaczane są wpływy:

- druk i wysyłka czasopisma

- opłata za serwer i domenę

- wsparcie ew. innych inicjatyw

Możesz też skorzystać z konta PayPal:

Naszą witrynę przegląda teraz 61 gości 

gnoza / gnostycyzm / religia / duchowość / Bóg / Jezus Chrystus / mistyka / duchowe inspiracje / Biblia / Jerzy Prokopiuk / Carl Gustav Jung / Rudolf Steiner / Antropozofia / Krishnamurti / Osho / Tadeusz Miciński / Andrzej Towiański / William Blake / Miguel Servet / Faust Socyn / Bracia Polscy / buddyzm / religie wschodu / filozofia / chrześcijaństwo / Cyprian Sajna