| Gnoza a wiara |
| Napisany przez Cyprian Sajna |
|
Chciałbym w niniejszym tekście odnieść się do relacji jaka istnieje pomiędzy gnozą a wiarą religijną. Do refleksji na ten temat zainspirowali mnie twórcy Taraki, portalu zajmującego się przede wszystkim szamanizmem, astrologią i rodzimymi wierzeniami pogańskimi. Początkowa propozycja wymiany linków ze wspomnianym portalem przerodziła się w żywą dyskusję na ich forum, a także kilkoma tekstami przedstawiającymi w negatywnym świetle gnostycyzm, z którego nasz portal czerpie niemałą inspirację. Chociaż twórców Taraki interesuje, podobnie jak nas, symboliczne widzenie świata, to najwyraźniej symbolika chrześcijańska i gnostycka nie jest dla nich strawna. Trochę szkoda, gdyż osobiście nie miałbym nic przeciwko publikacjom tekstów na łamach naszego portalu i czasopisma odnoszących się, czy to do szamanizmu, czy to omawiających dawne wierzenia słowiańskie. Niestrawność budzi wśród "tarakowców" przede wszystkim odrzucenie świata jakie towarzyszy gnostyckiemu poznaniu. Jest to poniekąd zrozumiałe, zważywszy na to, że Taraka afirmuje cielesność, doczesność i materię. Należy jednak zadać pytanie czy gnoza rzeczywiście prowadzi do nienawiści wobec przyrody, planety, nie szanowania własnego ciała albo do obsesyjnej wrogości wobec tego co doczesne? Czy "nienawiść świata" oznacza wrogość wobec tego co dochodzi do naszych zmysłów? Czy rzeczywiście antyczni gnostycy odrzucali istnienie naturalnych potrzeb człowieka takich jak jedzenie, picie, czy nawet potrzeby seksualnej rozkoszy? Polemizowałbym, przeczą temu często sami gnostycy w pismach jakie do naszych czasów dotrwały. Gnoza bowiem prowadzi raczej do poszerzenia percepcji, do odkrycia kolejnych poziomów niż do usunięcia niższych. Prowadzi do wyjścia ponad własne "ja", do oderwania się od bycia ludzką maszyną. Temporalność ciała zaś jest czymś oczywistym, stąd dla gnostyka ciało nie jest najważniejsze. Tym bardziej, że gnostyk wie i czuje, że "ja to nie moje ciało". Przebywając w tymczasowym namiocie (por. II List do Koryntian, rozdz.5) nie będziemy ten namiot rozdzierać, przyjemniej mieszka się bowiem w mieszkaniu schludnym. Ponadto pragnąłbym zwrócić jeszcze szczególną uwagę na znaczenie słowa "świat", które w tekstach Nowego Testamentu, czy w tekstach gnostyckich ma często odniesienie do świata ludzi, relacji jakie panują, duchowej ignorancji i ślepoty, nienawiści międzyludzkiej itp. nie zaś do świata przyrody. Nie zapominajmy, że gnoza operuje językiem symboli i alegorii. Co więcej, gnostycyzm nigdy tak naprawdę nie przestał istnieć. Inspirował i oddziaływał na przestrzeni wieków. Sam jednak przechodził też transformację, np. w antropozofii Rudolfa Steinera, czy w psychologii Junga. A te z kolei mają stosunek do materialnej rzeczywistości daleki od eskapizmu. Z tego miejsca mogę powrócić do głównego tematu, który pragnę poruszyć, mianowicie relacji między gnozą a wiarą. Pozwolę sobie na początek zacytować definicję gnozy zaczerpniętą od naszego honorowego patrona - Jerzego Prokopiuka: <<Termin „gnoza” (gr. gnosis) oznacza poznanie (wiedzę). W tym przypadku jednak chodzi o poznanie transracjonalne — wychodzące więc poza ratio i intelekt — choć nie irracjonalne, gdyż nie rezygnuje z formułowania swych wyników w języku idei i pojęć abstrakcyjnych. Poznanie gnostyczne jest bezpośrednim wewnętrznym doświadczeniem — niedostępnej poznaniu empirycznie-racjonalnemu — duchowej rzeczywistości, duchowego aspektu człowieka, kosmosu i Bóstwa; jako takie jest ono — w pierwszej kolejności — poznaniem epoptycznym, czyli oglądowym (epoptia = ogląd). (...) W formułowaniu wyników swego wysiłku poznawczego gnostyk sięga także do języka mitów swej religii i kultury, często nadając im specyficzne znaczenie. Poznanie-doświadczenie gnostyczne otrzymuje człowiek w formie objawienia (spontanicznie, kiedy inicjatywa zdaje się wychodzić od Bóstwa lub jakiejś innej istoty duchowej) — wtedy jest to poznanie apokaliptyczne (apokalypsis = objawienie) — lub oświecenia czy wtajemniczenia, kiedy to człowiek zdaje się sam inicjować proces samoprzemiany już to na poziomie swej jaźni („wyższego ja”), już to na mocy decyzji swego ego. Ten proces samoprzemiany — w toku owych „treningów” psychomoralnych ćwiczeń i medytacji — ma uczynić zeń właściwy „instrument poznawczy” i umożliwić mu uzyskanie objawienia. >> Gnostyk więc do swojej wiedzy-poznania nie dochodzi na drodze dociekań intelektualnych (chociaż z intelektu nie rezygnuje). Gnoza, jak powyżej napisano, jest oglądem, wewnętrznym doświadczeniem, kierunkiem duchowości skierowanym do wewnątrz. Wiarę natomiast powszechnie traktuje się jako "mniemanie", czyli "uznawanie za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia". W przypadku wiary religijnej oznacza zaś najczęściej przyjęcie dogmatów lub pewnych prawd duchowych zwykle w oparciu o zaufanie do autorytetu (np. Biblii lub Kościoła). Wiara (czyli gr. pistis), w kontekście chrześcijańskim, może oznaczać jednak coś daleko więcej. Może być rozumiana jako dobrowolne uznanie prawdy, którą Bóg objawił, czyli prawdy właśnie wewnętrznej - duchowej, nie pochodzącej ani od rozumu ani od zmysłów. Przy takim ujęciu wiara łączy się z gnozą. Jeśli bowiem gnoza-poznanie dochodzi do człowieka albo jako objawienie albo w toku samoprzemiany, to nie da się obejść bez zawierzenia. Dlatego, że w tym momencie może pojawić się czyjś zarzut lub nawet wątpliwość u samego gnostyka podważający autentyczność poznania - co jeśli mamy do czynienia tylko z urojeniem lub projekcją? Odpowiedzią mogą być słowa Rudolfa Steinera: "Pierwszym warunkiem prawdziwego zmysłu prawdy jest oderwanie się od siebie samego, uświadomienie sobie co jest zależne od naszego własnego stanowiska". To właśnie oderwanie od samego siebie jest niezwykle istotnym "ćwiczeniem" jakiego doświadcza gnostyk. W toku procesu samowtajemniczenia (samoprzemiany) jest w stanie separować się (przez wewnętrzne doświadczenie) od swojego "ja", od swoich lęków, kompleksów, emocji, od swojego materialnego umysłu, który właśnie jest twórcą fałszu, projekcji i urojeń. Ponadto doświadczając pogłębienia swojej duchowej percepcji, szerszego, symbolicznego oraz głębszego ujmowania świata i samego siebie, które jest dalekie od przesądu, uprzedzeń, czy jednostronności, może utwierdzić się w przekonaniu, że nie ulega złudzeniu. W gnostyckich tekstach ten proces, który doświadcza gnostyk, ujęty jest często alegorycznie jako budzenie ze snu, czy trzeźwienie z upojenia. Gnostyk może więc powiedzieć z przekonaniem: "byłem ślepy, a teraz przejrzałem". Czy komuś, kto był pijany, potem był na kacu, a następnie wytrzeźwiał, można wmówić, że teraz jest pijany, a wcześniej był trzeźwy? Czy ślepy, który zaczął widzieć da sobie zakleić oczy? Czy ten, który zerwał już jedne kajdany, z powrotem je nałoży? Zresztą, czy ktoś, kto nie widzi, może zrozumieć i uznać to co widzący przedstawia? Tylko jeśli mu uwierzy. Zrozumie zaś, jeśli sam zobaczy. |
Nowości
- Krasiński wobec towianizmu
- Róża - Wojciech Smarzowski
- Tygrys - aktywna imaginacja
- Przyjdę jak złodziej
- Plotyn - Enneady. Fragment
Gnoza na każdy dzień
22.02.
"Dla odpowiedzi, której sformułować się nie da, nie da się także sformułować pytania.
Nie ma żadnej z a g a d k i.
Jeżeli da się w ogóle postawić pytanie, to m o ż n a również na nie odpowiedzieć."
{Ludwig Wittgenstein}
Newsletter
Nowy numer czasopisma
Polecane książki

Gnoza - Kurt Rudolph

Księga Mądrości. Siedem punktów treningu umysłu. Komentarze do Traktatu Atishy - Osho

Ortodoksyjny heretyk. Myśl społeczno-religijna Andrzeja Towiańskiego. - Agnieszka Zielińska

Odsypiając przeszłość - Piotr Prokopiak
Wsparcie/Darowizna
Jeżeli chcesz wesprzeć inicjatywę Pistis, możesz wpłacić pieniądze na konto:
50 1020 5558 1111 1678 1600 0092
Koniecznie z tytułem:
Darowizna Pistis
Główne cele na które przeznaczane są wpływy:
- druk i wysyłka czasopisma
- opłata za serwer i domenę
- ew. organizacja spotkań, konferencji, wykładów
- promocja inicjatywy Pistis
Możesz też skorzystać z konta PayPal:


Komentarze
kolejność zawierzenia i poznania
gnostyk najpierw poznaje na podstawie iluminacji SAM z siebie pewne twierdzenia, potem w nie wierzy - poznanie w sensie przyjęcia iluminacji wyprzedza zawierzenie
u wierzącego ZWYKLE jest odwrotnie - najpierw zawierza (wiara - chodzenie po wodzie), potem uzyskuje potwierdzenia przyjętych wierzeń (lub nie) - w postaci obserwacji empirycznych i potwierdzeń ze strony logiki
wiara ma ZWYKLE wymiar wspólnotowy, gnoza w związku ze swoja metodą raczej indywidualny
wiara chrześcijańska osadza człowieka w świecie, cementuje ze światem, choć czyni wobec przekazu tego świata wolnym
w końcu treść przyjmowanych twierdzeń - gnoza poszukuje z definicji poza obszarem wierzeń chrześcijańskic h, zawsze szuka drugiego dna, chrześcijaństwo jest więc dla niej negatywnym punktem odniesienia
[Kto odnalazł świat i został bogaty,powinien wyrzec się świata] mówiąc dosłownie - kto wzbogacił się w doświadczenia jakie świat oferuje - nie będzie żałował ich wyrzeczenia,ale zanim to nastąpi...to trochę jak z małym dzieckiem które obżera się słodyczami,nie wie jeszcze jakie spustoszenie powodują one w uzębieniu,i dopóki tego nie poczuje nie będzie rozumiał dlaczego miałby z nich rezygnować. Jest taka cecha którą ma chyba większość ludzi - uczymy się tylko na własnych błędach - gdy miałem 5 lat ostrzegano mnie przed gniazdkiem elektrycznym,by łem nie zaspokojony dopóki nie kopnął mnie prąd,trzeba mi było na własnej skórze odczuć...to przekłada się na inne dziedziny życia,myślę że wielu zna to doskonale.
Pozdrawiam
Przypomniało mi się w kontekście Twojej wypowiedzi pewne założenie karpokracjan, starożytnych gnostyków, że w ciągu swojego życia należy popełnić wszystkie grzechy (mieli też na myśli wszystkie wcielenia).
Oczywiście jest to bardzo kontrowersyjne i biorąc to dosłownie idiotyczne. Ale jest w tym pewna głębia, gdyż właśnie przez poznanie różnych rozkoszy, przyjemności, które oferuje ten świat, możemy dopiero stwierdzić to o czym napisałeś:
"Ostatecznie...świat może nam dać Przyjemności,al e nie da nam szczęścia."
Jednym słowem ubabranie się w błotku może być drogą do wglądu.
Przeczytałem kiedyś zwięzłe i rzeczowe streszczenie buddyzmu,piszą tam o genezie cierpienia - problemy człowieka powstają na skutek ludzkiego myślenia o sobie - dalej...człowiek szuka stałego nieprzemijalneg o szczęścia,każdy człowiek chce być szczęśliwy,i wypatruje tego szczęścia na zewnątrz,w rzeczach materialnych,w przedmiotach,w złudnym poczuciu bezpieczeństwa wynikającego z posiadanej pracy czy mieszkania,czło wiek cierpi ponieważ przywiązuje się do tego wszystkiego,co może w każdej chwili stracić,mówię tutaj również o bliskich,o przywiązaniu do tych których kochamy. Cokolwiek daje nam świat...weźmy na warsztat np sex,jest przyjemny to fakt,ale szczęście z niego wynikające jest ulotne jak bańka mydlana,trwa chwile i później znów jest nam źle,znów szukamy albo jak co niektórzy 'mamy znowu ochotę' :) .Ostatecznie...świat może nam dać Przyjemności,al e nie da nam szczęścia. Ktoś kiedyś pięknie powiedział na temat Jezusa i Buddy,że ich ascetyzm nie wynikał z ubóstwa,a wręcz przeciwnie,z ogromnego wewnętrznego bogactwa,wiedzi eli do czego ostatecznie prowadzą przyjemnostki oferowane przez świat,dlatego się ich wyrzekli.
Czasami przestroga wobec tego co wydłuża naszą wędrówkę do wnętrza bywa ujmowana w banalny sposób.
Przykład? Nie przywiązuj się do rzeczy tego świata - wielu to zna,mamy telewizor,jest dobry ale chcemy mieć lepszy,nowszy,b o jest promocja,bo ma nowe funkcje,kupujem y,ale za jakiś czas wychodzi inny nowszy lepszy model,i znów powstaje napięcie i następne pragnienie,frus tracja,po zakupie chwilowe upojenie...Jaki wniosek? człowiek upatruje szczęścia w przedmiotach i ponosi porażkę,zamiast iść do wnętrza i odnaleźć swą pierwotną naturę. Oczywiście,to nie jest szkatułka otwierana przyciskiem,trz eba się trochę postarać.
Życzę każdemu aby TO w sobie odnalazł
Rozszerzyłbym to o funkcję, która uwzględnia również całe dziedzictwo ludzkości, nieświadomość zbiorową itp.
Myślę, że wówczas, gdyby nie było innych, tzn. byłaby tylko nierozdzielona świadomość, która nie określa się wobec innych - nie tworzy zatem podziału, nie dzieli, istniałaby już tylko jedna Świadomość - Boska.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.