Świecki portal uduchowiony & czasopismo bez dogmatu

Renesans gnozy w nauce i humanistyce współczesnej PDF Drukuj
Napisany przez Jerzy J. Kolarzowski   
29 czerwca 2011

(Genealogia i etyczne przesłanie ruchu Nowej Ery)

[Tekst opukliowany, [w:] Religia a ruchy ekologiczne. (Materiały II olsztyńskiego sympozjum ekologicznego), WSP Olsztyn  1996.]

XX-stulecie w historii nauki i filozofii będzie mogło być ocenione pod bardzo wieloma aspektami. Nie jest do pomyślenia intelektualna historia naszego wieku bez uwzględnienia gwałtownego rozwoju, z jednej strony psychologii a szczególnie psychoanalizy (freudowskiej, jungowskiej  oraz następców), a z drugiej fizyki, ze szczególnym uwzględnieniem kosmologii i empirycznych badań kosmosu.

Zarówno psychoanaliza jak i kosmologia w swych korzeniach, hipotezach i konstruowanych wizjach  nawiązują do Platona. Czynią to  wprost albo częściej za pośrednictwem mało  znanych kontynuatorów filozofii platońskiej.  Koncepcje  neoplatońskich gnostyków zawierają szereg uderzających  paraleli do teorii i hipotetycznych modeli tworzonych przez niektórych współczesnych badaczy-wizjonerów.

Współcześni filozofowie zainspirowani neoplatonizmem i gnozą opisują  dostępny człowiekowi świat przyrody i otaczający nas kosmos w sposób, który za sprawą ruchu intelektualnego New Age stał się bliski człowiekowi końca XX w.

Zygmunta Freuda (1857-1939) nie trzeba bliżej przedstawiać, tym niemniej mało który ze znawców jego dorobku widzi w jego systemie odnowienie tradycji neoplatońskiej.  Jako lekarz-psychiatra dostrzegł w każdej jednostce ludzkiej dwie podstawowe siły. Jedną -  która dąży do przemożnego rozwoju, wyraża się w popędzie płciowym i w produktach jego sublimacji. Druga - to tendencja schyłkowa, groźna destrukcyjna siła, wyrażająca się niekiedy w procesie samozniszczenia. Zdaniem Z. Freuda pomiędzy tymi tendecjami rozciąga się biologiczna, a zatem i wszelka inna  życiowa aktywność każdego człowieka. Tendencje te otrzymały greckie określenia  Erosa i Thanatosa, gdyż zostały przyjęte za dualizmem greckim. Wyjęte z systemu Platona stały się trwałym metafizycznym fundamentem psychoanalizy i psychologii głębi. Te podstawowe siły życiowe to nic innego jak instynkty, będące  oczywistym dowodem na biologiczne zdeterminowanie świata. Każdy organizm pragnie utrzymać swój gatunek i każdy lęka się utraty życia. A ponieważ biologicznie sprzeczne instynkty równoważą się, dla Freuda stały się ważną przesłanką metafizycznie rozumianej jedności świata, nie dopuszczającej żadnej transcendencji.  Jego wizja  w swym biologicznym monolicie została zamknięta na pojęcie Boga.  W swoich późnych pracach Z. Freud sprowadził wytłumaczenie wszystkich  zjawisk religijnych do form przekształconych kompleksów.

Jednak to co dla Freuda było fundamentem  jego ateizmu, to  dla C. G. Junga (1875-1961), po wprowadzeniu dodatkowych konstrukcji, stało się argumentem za przyjęciem gnostyckiej koncepcji religii. Właśnie stosunek do religii stał się jedną z ważniejszych przyczyn rozejścia się dróg dwóch słynnych psychologów. C. G. Jung, studiując teksty Corpus  Hermeticum, natknął się  na pojęcie archetypu. Pragnąc dobrze poznać jego znaczenie  sięgał do wielu różnych źródeł  wtym do  traktatu Dionizego Pseudo-Areopagity O imionach bożych i do pism św. Augustyna.  Wydało mu się ono najbliższe tego, czego poszukiwał. Oznaczało ono  "oryginał",  "model", "wzorzec", dzięki któremu możemy dostrzec to, co nieuświadomione [J. Jacobi: Psychologia C. G. Junga W-wa 1993, s. 61].  Kluczowym dla psychologii analitycznej Junga pojęciem, posługiwało się wielu myślicieli w okresie patrystycznym filozofii chrześcijańskiej. Ks. H. Paprocki - za Patristic Greek Lexicon - wymienia, nie licząc Pseudo-Dionizego, jeszcze jedenaście postaci, w tym m. in. Euzebiusza z Cezarei, obu Grzegorzów (z Nazjanzu i z Nyssy), Maksyma Wyznawcę, Bazylego Wielkiego. [H. Paprocki: Jung i teologia. Gnosis nr 7/1995, s. 27 za Patristic Greek Lexicon, Oxford 1984, s. 233-234.]. Szereg innych pojęć, które możemy spotkać w religioznawczych pismach Junga,  najczęściej pochodzi z tradycji hermetycznej lub wprost z gnozy. Na przykład  termin  Pleroma użyty umownie na określenie dostępnej ludzkiemu poznaniu granicy kosmosu, spotykamy u wspomnianego przeze mnie Bazylidesa (przy okazji omawiania teologii Dionizego-Areopagity), a także u Walentyna . Wśród dokonań XX stulecia, system Junga ma najwięcej odniesień do gnozy wczesnochrześcijańskiej. C. G. Jung wielokrotnie wyrażał przekonanie, że we współczesnej psychologii nie jest ani możliwa, ani nawet koniecznie potrzebna empiryczna wiedza o stanie "x" u osoby "Y". Nieodzowna jest natomiast sensotwórcza hierarchia, pozwalająca odnaleźć równowagę duchową. Ogromne jego znaczenie polega głównie na tym, że poprzez swoje prace był w stanie  pokazać, w jaki sposób dla współczesnej wiedzy wykorzystać pozadogmatyczne tradycje naszej cywilizacji. Zdaniem Junga, nasza scjentystyczna epoka musi zrobić krok naprzód, podobny do tego jaki miał miejsce w początkach naszej ery, kiedy to świat antyczny dojrzał do przyjęcia chrześcijaństwa.

Pytania pierwszych greckich filozofów z Jonii dotyczyły, jak pamiętamy z podręczników filozofii,  tej jednej substancji, z której powstał świat.  Dla wywodzących się z greckiego kręgu kulturowego myślicieli chrześcijańskich pytanie o arche miało już zupełnie inny sens. Odpowiedź wprost, bądź pośrednio prowadziła do Boga. Dzięki całej tradycji neoplatońskiej ich rozumowanie przebiegało również dualnie, choć nie tak skrajnie jak u gnostyków. Pisano o dwóch kierunkach dążeń człowieka: przypływach i odpływach życia oraz o przypływie i odpływie ze sfery sacrum.   Pierwsi chrześcijanie (św. Jan,  św. Paweł) tworzyli pisma nasycone terminoloią gnostycką.  Niektórzy badacze tekstów z przełomu er (np. E. Pagels) skłaniają się ku tezie, że istniejące obok siebie wspólnoty wzajemnie się przenikały i inspirowały. Gnostycy z II wieku ( np.Bazylides i Walentyn) są tymi pisarzami, którzy jako pierwsi podjęli się  skonstruowania modeli wyjaśniających powstanie wszechświata i istniejącego w nim zła.

Dla wielu z nich Stary Testament  nie był  najważniejszą księg;.  niekiedy, zwłaszcza dla Żydów z diaspory, pozostawał świętym zapisem religijnej tradycji,  nie musiał jednak być wyłączną, ani jedyną inspiracją (np. Filon z Aleksandrii pozostawał pod wpływem filozofii greckiej ). Tradycja gnostycka tłumaczyła świat jako arenę zmagania się dwóch przeciwstawnych sił:  tworzącej i  destrukcyjnej. Przechodząc na wyższy etap rozwoju, można siłę destrukcji przezwyciężyć i w tym sensie gnostycy byli bliżsi współczesnej psychologii. Ponadto dla gnostyków poznanie świata jest drogą wyzwolenia się zeń, stąd w ich doktrynach tak wiele filozoficznej spekulacji.

Współcześnie, pracujący w wielu  dziedzinach wiedzy naukowej i nie mając dostatecznych możliwości empirycznej weryfikacji swoich teorii, są zmuszeni do konstruowania modeli spekulatywnych.  Sytuacja taka w największym stopniu dotyczy  psychologii, fizyki kosmicznej i biologii ewolucyjnej. Wymienię  kilka interesujących przykładów.

Wilhelm Reich (1897-1957) był psychiatrą wiedeńskim, który najdłużej współpracował z Z. Freudem. Gdy po anschlussie Austrii w 1938 r. Freud na ostatni rok przed śmiercią przeniósł się do Londynu, Reich przez Norwegię, gdzie spędził rok,  wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Jego wkład w psychologię i psychiatrię jest rzeczywiście rozległy i nader istotny. Dał podstawy pod psychoanalityczną teorię charakterów ludzkich, terapię gestalt, technikę rolfingu i bioenergetykę. Następnie zajął się biologią ogólną, badając i opisując powszechną siłę życiową, którą nazwał orgonem. Jego zdaniem, energia ta ma pochodzenie słoneczne i emanują ją wszystkie gwiazdy. Jest przyciągana przez pole magnetyczne planet. Do Ziemi dociera przefiltrowana z kosmicznego promieniowania, dzięki szczególnym właściwościom atmosfery wokół naszej planety. Energię tę można  zmierzyć za pomocą czułych mierników elektrycznych i  zobaczyć pod postacią szarobłękitnych promieni na kolorowym filmie.  Ma ona przemożny wpływ na wszystkie istoty żywe. Wyjaśnienie jej istoty wpłynie na urealnienie hipotez dotyczących powstania życia na Ziemi. Według hipotez W.Reicha istnieniem tej energii da się wyjaśnić ewolucyjny rozwój materii ożywionej, aż do stadium gatunku rozumnego.  Zgodnie z opinią asystentów Reicha, w podjętych przez niego eksperymentach udało mu się potwierdzić wpływ tej energii na formowanie sie obłoków i tzw.  jądra kondensacji. Ponadto energia ta nadaje się do usuwania skażenia promieniowania jądrowego, gdyż skumulowana ilość tej energii oczyszczała izotopy promieniotwórcze, które Reich sprowadzał z innych laboratoriów.  O swoim odkryciu Reich pisał z panteistycznym przejęciem - opisaną przez siebie energię uważał za urzeczywistnienie tego, co inni ludzie nazywają Bogiem.

W latach pięćdziesiątych w stanach Zjednoczonych większość teorii Reicha uznano za absurdalną bzdurę. W 1956 r. wszystkie prace W. Reicha zostały przez czynniki  oficjalnej  nauki amerykańskiej wyśmiane, nakazano je spalić. Ich autora ogłoszono szarlatanem i aresztowano. Zmarł na atak serca w więzieniu federalnym w Lewisburgu. Do dziś pozostaje niewyjaśniona tajemnica brudnego postępowania Amerykanów, wobec W. Reicha. Oczywiście, można wyśmiać każdą pracę naukową, ale jego wcześniejsze prace, mimo że szokujące postulatem wolności seksualnej, nie miały tak skandalicznego odbioru. Część lekarzy zdawała sobie sprawę z ogromnego wkładu Reicha w rozwój psychoanalitycznej psychologii i psychiatrii. Jeżeli podejrzewano go o objawy paranoi psychicznej, był on wystarczająco bogatym i znanym człowiekiem, żeby umieścić go w jakimś prywatnym pensjonacie - hospicjum. Czy trzeba było wyrokiem nakazywać spalenie jego książek i notatek? Postępowanie amerykanów wobec W. Reicha przypomina czasy inkwizycji i hitlerowskich Niemiec. Minęło kilka lat, potwierdzono jedno z doświadczeń Reicha: piasek okrzemkowy oglądany pod silnym mikroskopem (nie elektronowym) w laboratoryjnej ciemności rzeczywiście emanuje szarobłękitną energią świetlną. Doświadczenie to, mimo że definitywnie nie wyjaśnione, pomogło w badaniach nad półprzewodnikami. Ostatnio z kolei zdołano odkryć i udowodnić nadprzewodnictwo energetyczne w stanie wysokich temperatur. Jak dotąd  nie można znaleźć zadowalającego teoretycznego wyjaśnienia  tego zjawiska. Mamy zatem kolejną przesłankę na rzecz teorii Reicha. Niemniej do jej  zaakceptowania, mówiąc metaforycznie, potrzebne jest dalsze zasypywanie przepaści.

Ralph Abraham ( ur. 1936) to  współczesny matematyk amerykański, który w kilku swoich pracach wniósł wkład do nowego działu matematyki - analizy globalnej. Jest jednym z twórców tzw. teorii chaosu. Zajmuje się dynamiką nielinearną, chaosem, bifurkacją. Zastosowując teorię chaosu w kosmologii wprowadził termin: atraktor. Oznacza on dynamiczną siłę przyciągającą trajektorie punktów  poruszających się w przestrzennym polu jego działania.  Po wielu podróżach do państw Europy i do Indii, przystąpił do poszerzania filozoficznego zaplecza matematyki tak, by mogła ona odegrać rolę w rozwoju jednostki i społeczeństwa. Rzecz w tym, iż teoria chaosu w swoim zapleczu kryje starą gnostycką i masońską zasadę ordo ex chao. Chaos jest w tej koncepcji źródłem wszystkiego, z którego dzięki sile tworzącej "erosowi" wyłonił się cały wszechświat. Plonem  dociekań Ralpha Abrahama są cykle artykułów zebranych i opublikowanych pod znamiennym tytułem: Chaos, Gaia, Eros. Przed kilku laty Abraham podjął współpracę z Esalem Institut w Big Sur, w Kaliforni.

Rupert Sheldrake (ur. w 1942) jest brytyjskim biologiem. Studiował biologię w Cambridge i filozofię przyrody w Harwardzie w Stanch Zjednoczonych. Jest autorem dwóch słynnych książek: A New Science of Life. The Presence of the Past oraz The Rebirth of Nature. Sheldrake specjalizuje się w biochemii i biologii komórek. Zainspirowany m. in. teorią W. Reicha, wiele lat badał proces rozwoju i starzenia się komórek w różnych tkankach u różnych organizmów. Mimo to, jego prace mają wybitnie teoretyczny charakter. Próbuje w nich zintegrować dorobek XX-wiecznej fizyki (np. badaną przez Einsteina zasadę entropii) z ciągle modyfikowaną teorią ewolucji. Rupert Sheldrake jest wszechstronnym humanistą, znakomicie się poruszającym po całej europejskiej i pozaeuropejskiej kulturze. Badając stosunek do starzenia się w różnych poprzednich okresach historii kultury europejskiej, musiał zetknąć się z mitem Fausta i tradycją alchemiczną, z której ten mit wyrasta. Pozwoliło mu to na snucie refleksji o metakulturowym znaczeniu teorii naukowych. Charakter taki obierają zwłaszcza teorie, które dotyczą  zjawisk i obiektów odległych w przestrzeni i ujmujących zjawiska nieskończenie rozciągłe w czasie. Podobnie  jak R. Abraham podjął współpracę z Esalem Institut w Big Sur, w Kalifornii.

Prace R. Sheldrake'a w pewnym stopniu przyczyniły się do wykrystalizowania stanowiska skrajnych socjologów wiedzy, pochodzących z uniwersytetu w Edynburgu (tzw. szkoła edynburska, którą reprezentują: Barry Barnes i David Bloor z zespołem współpracowników). Wobec wszechogarniającego kryzysu metodologii badań naukowych, sformuowali oni tzw. "mocny" program socjologii wiedzy, który w ich zamierzeniu ma być odpowiedzią na inny teoretyczny koncept uprawiania nauki - amerykański tzw. nowy eksperymentalizm  (którego najwybitniejszymi teoretykami  są: Jan Hacking, Peter Galiso i  Allan Franklin). Nowy eksperymentalizm jest jednym ze skrajnych kierunków we współczesnej filozofii nauki, który to kierunek postuluje redukcje pracy naukowej wyłącznie do eksperymentu. Zwolennicy tej skrajności: "podkreślają ogromną i w znacznej mierze niezależną od teorii rolę eksperymentu. Krytykują obraz nauki, w którym eksperymenty są tylko po to, aby potwierdzać lub obalać hipotezy. W nowoczesnej nauce rola eksperymentów jest wielka i często wyprzedzają one teorię, odkrywając zjawiska, których uczeni nie spodziewali się i których nie potrafią zinterpretować.  Wyrafinowane eksperymenty fizyczne, chemiczne i biologiczne oparte są na bogatej wiedzy, lecz wcale nie muszą być ograniczone przez jakiś model teoretyczny tego co się obserwuje". [M. Tempczyk: Paradoksy filozofii nauki. Znak nr 6/1995, s. 32].

Uczeni z Edynburga polemizują z takim podejściem Amerykanów. Człowiek ma naturalną tendencję do tworzenia konstrukcji swoim umysłem. Konstrukcje te mają pożądany charakter. W przeszłości przybierały postać wierzeń i mitów.  Zdarza się niekiedy, że niektóre teorie  na pewnym nawet zaawansowanym etapie rozwoju wiedzy naukowej, nie tylko będą  przejmować rolę mitów, ale same zaczynają spełniać rolę mitotwórczą. Zatem w nauce należy jedynie odrzucić dogmatyczne kryterium prawdy jako sposobu weryfikacji poglądów głoszonych w postaci modeli i  teoretycznych konstrukcji. Przykładowo,  już w starożytności system Ptolemeusza budził wiele zastrzeżeń. Posługiwano się jednak nim z braku lepszego, sporządzając mapy nieba zgodnie z tym systemem. Ale czy gdyby rzymscy, arabscy, czy pierwsi włoscy astronomowie nie sporządzali według tego systemu coraz dokładniejszych schematów nieba, czy Kopernikowi udało by się sformuować swoją hipotezę? Gdyby naukowcy przy pierwszych doświadczeniach z elektrycznością, które nie mieściły się w systemie fizyki Newtona, zareagowali histerycznie i odrzucili tę fizykę, zamiast systematycznie prowadzić badania, czy  doszli by do zdobyczy Einsteina?  Edynburczycy konstatują, że dzisiejsza nauka nie potrafi należycie cenić niepotwierdzonych pomysłów naukowych. Teorii nie należy oceniać według ich prawdziwości, ale według tego ile wiedzy choćby nieuporządkowanej  jesteśmy wstanie dzięki nim zgromadzić. Czy wiedza opisująca świat w stosunku do której nie można postawić pytania o jej prawdziwość jest jeszcze nauką? Czy nie ma ona więcej wspólnego z mądrością dawnych filozofów i kosmologią gnostyków? Obecna filozofia nauki miota się pomiędzy dwoma skrajnościami:  nowym eksperymentalizmem głoszonym przez  niektórych amerykańskich scientystów i  "mocnym" programem socjologii wiedzy postulującym relatywizm i akceptującym socjokulturowe uwarunkowania  wszelkiego  rozwoju. Postulaty socjologów wiedzy, mimo, że przez niektórych obrzucane epitetami relatywizmu, antynaukowości i mające więcej wspólnego ze spekulacjami hermetyzmu niż ze współczesnym laboratorium, są w moim przekananiuu warte najwyższej uwagi.

 

Przesłanie  ekologiczne  i  kultura  współczesna

 

To, że nasza naukowa cywilizacja doprowadziła do sytuacji, w której największe potęgi świata, dysponujące arsenałem jądrowym, są w stanie zniszczyć po wielokroć naszą planetę, jest dla każdego oczywistością. Natomiast mało kto uświadamia sobie, że zarówno Oppenheimer z zespołem rozszczepiając jądro atomu, jak również ci, którzy decydowali się na zrzucenie pierwszej bomby atomowej, nie byli w stu procentach pewni, czy nie uruchamiają łańcuchowej reakcji, nad którą nie zdołają zapanować. Ujawnienie tego faktu ze wspomnień i notatek badaczy dla środowiska naukowego było swego czasu wstrząsem. Fakt nie posiadania stu procentowego bezpieczeństwa przez osoby decydujące się na rozczepianie jądra atomowego stał się w świecie dzisiejszej nauki argumentem etycznym, przeciw niekontrolowanym eksperymentom. Argument ten jest kierowany także przeciwko programowemu eksperymentalizmowi we współczesnej filozofii nauki. Na tym nie koniec, naukowcy skupieni w centrach kultury umysłowej zajmujących się  naszą cywilizacją,  formułując realne postulaty zmian w przeszłości, a nie w przyszłości, szukają środków zaradczych.

Śledząc od kilku lat intelektualny dorobek Nowej Ery, da się sformuować na jego podstawie trzypunktowy program  głębokiej   ekologii  kultury.

Postulat pierwszy. Postulat pierwszy dotyczy całej nauki. Chodzi w nim o to, by na pierwszym miejscu jako cel nauki postawić ochronę Ziemi, otoczenia człowieka oraz całej przeszłości jego dorobku. Dla nauk ścisłych postulat ten jawi się jako oczywisty, choć obecnie bardzo trudny do zrealizowania, ze względu na cały militarny sektor przemysłowo-naukowy. Dlatego też postulaty intelektualistów sięgają dalej. Nade wszystko chodzi o restrukturyzację wydatków na naukę i dowartościowanie nauk humanistycznych. Przed naukami tymi ma właśnie być postawione ogromne zadanie - służenie wyłącznie ochronie cywilizacyjnego dorobku człowieka. Wszystkie zaginione cywilizacje, zdobycze wiedzy ludowej, pradawne kulty i folklor na wszystkich kontynentach, mają być nie tylko udokumentowywane, ale w miarę możliwości restaurowane i ożywiane. Posunąć trzeba się tak daleko, by mitologie ludów świata wprowadzić do powszechnego obiegu kultury, a stare kulty pogańskie ożywić choćby w postaci zabaw. Powinno się też sięgnąć w miarę szeroko do zarzuconych wątków istniejących nadal tradycji. Szczególnie dużo jest do zrobienia w obrębie kultury chrześcijańskiej. Należy przywrócić jej autentyczną gnostycką tradycję. Jak wykazuje analiza tekstów z przełomu starej i nowej ery  (dokonana np. przez  E. Pagels), najstarsze żywe świadectwa religii chrześcijańskiej, to tradycje gnostyckie. Według wielkiego prawdopodobieństwa, Chrystus należał do sekty esseńczyków, a była to sekta gnostycka-apoaliptyczna.

Niektóre teksty odnalezione w Qumran i Nag Hammadi potwierdzają, że glebą z której wyrosło chrześcijaństwo, jest orientalno-żydowska gnoza.  Nad staroytnymi znaleziskami związanymi z pochodzeniem chrześcijaństwa, należy pochylić się z ogromną uważnością. Tak samo uważnie powinny zostać przejrzane świadectwa pisane w zbiorach wszystkich bibliotek, także tych prywatnych i kościelnych. Nad świadectwami pisanymi winni skupić się bezstronni uczeni, którzy na pierwszym miejscu będą dociekać prawdy o wszystkich zagubionych, zwalczanych  i w końcu wypartych  tradycjach.

Podobne postępowanie powinno być zastosowane także i do innych kultur świata, które same się niszczyły i były niszczone przez innych. (Chodzi o obszary Chin, Indii, dawnych Ameryk i przedchrześcijańskiej Europy, niektórych rejonów Afryki.) Nie chodzi jednak tylko o wzmocnienie podupadających katedr humanistycznych na uniwersytetach świata.  Potrzebne są zakrojone na szeroką skalę ekspedycje badawcze i wykopaliskowe oraz specjalne ponadpaństwowe programy pomocy.

Są już pewne zwiastuny tego typu działalności. Międzynarodowym programem badającym zdobycze medycyny ludowej, sponsorowanym przez największe konsorcja farmaceutyczne objęto niemal każdy zakątek kuli ziemskiej, docierając do przebogatych tradycji.  Amerykanie, najpierw sami, a później razem z Rosjanami, wyposażyli w najnowszy sprzęt badawczy i pomiarowy ekspedycje, których zadaniem było dotarcie do magów filipińskich, dokonujących w prymitywnych warunkach skomplikowanych operacji chirurgicznych. Specjalna amerykańska fundacja zaczęła wyposażać klasztory buddyjskie w komputery.  Szacuje się, że w klasztorach Azji Centralnej znajduje się ponad dwieście tysięcy tytułów tradycyjnej literatury, głównie religijnej, ale także z zakresu  medycyny, psychologii, historii i innych dziedzin. Klasztory te w surowym klimacie często ulegają zawaleniu ze starości, trawią je pożary, w Tybecie bywają niszczone przez władze Chin. Można mieć nadzieję, że przedsięwzięcie to rozwinie się, przyczyniając się do ratowania zapisów jednej z najstarszych i najpiękniejszych kultur świata.  Warto też wspomnieć o istnieniu -  szczególnie w Stanach Zjednoczonyc -  ale także w niektórych państwach Europy  Zachodniej,  instytutów naukowych, w których na równych prawach z akademickimi naukowcami pracują zaproszeni przedstawiciele różnych duchowych tradycji (mnisi buddyjscy, lub hinduscy, przedstawiciele zakonu sufich, nieortodoksyjni duchowni chrześcijańscy, wykształceni znawcy tradycji żydowskiej itp.).

Postulat  drugi. Wielce istotnym pytaniem jest to , które z części odnalezionych tradycji i  w jaki sposób wprowadzić do programów edukacyjnych oraz powszechnego obiegu kultury. Światowy ruch psychologii transpersonalnej  postuluje w tym zakresie  daleko idącą swobodę, dopuszczając trudno akceptowalne używki - środki psychodeliczne. Bardziej wysublimowane intelektualnie stanowisko zaprezentował teoretyk kontrkultury i współtwórca środowiska intelektualnego (gnoza z Princeton) Theodor Roszak. Porównując wpływ różnych systemów religijnych na kulturę współczesną, doszedł do wniosku, zgodnie z którym, czym bardziej  sztywna i ortodoksyjna religia funkcjonowała na danym obszarze, tym po upływie kilku pokoleń żyjących w  nowoczesności, większy jest stopień laicyzacji danego społeczeństwa. Im bardziej systemy religijne i ideologie skupiały się na utrzymaniu za wszelką cenę swej niczym nie wzruszonej ciągłości, tym bardziej gubiły to, co w jednostkowym doświadczeniu najważniejsze: osobisty wyraz duchowości, twórcze przesłanie indywidualnej biografii. Celem, który postawili sobie wyrośli z kontrkultury intelektualiści "nowej świadomości", jest ponowne zintegrowanie duchowości z nauką, w wyniku czego powinna nastąpić choćby częściowa resakralizacja życia społecznego. Dlatego też  Roszak   postuluje dokonanie, na użytek powszechnych systemów kształcenia, syntezy buddyzmu i ezoterycznego chrześcijaństwa. Buddyzm jest jedyną uniwersalną religią adogmatyczną, nie zna pojęcia ortodoksji, a więc również obce jest mu  pojęcie herezji. Jest religią, której nie można oskarżyć o wywoływanie wojen religijnych, ani o nawracanie siłą. Natomiast ezoteryczne chrześcijaństwo przypuszczalnie przechowało najbliższy prawdzie wizerunek Chrystusa.  Wiele wskazuje na to, że św Jan Ewangelista  należał do tradycji ezoterycznej. Etyczne przesłanie Galilejczyka  nigdy nie straci swej nieodpartej siły. Natomiast cała tradycja chrześcijaństwa, począwszy od XX wieku naszej ery, winna być poznawana z perspektywy mniejszości, które były prześladowane, idąc śladami proroka przegrywały swe istnienie w kategoriach ziemskiego królestwa. W protestanckiej teologii mistycznej istnieje postulat, by całą historię chrześcijaństwa potraktować jako alegorię męczeństwa (drogi krzyżowej i krzyża) tych, którzy cierpieli z powodu działań instytucji kościelnych.

Postulat trzeci. W trzecim postulacie chodzi o to, by wszystkie systemy religijne, tradycje i ideologie ustawić w jednej perspektywie aksjologicznej. W perspektywie tej trzeba będzie odrzucić wszelkie pseudohistoryczne usprawiedliwienia mówiące:  "tak było, bo wymagała tego dziejowa konieczność"; "postępowano tak, bo takie  były czasy" itp. Każdy nurt religijny bądź filozoficzny byłby oceniany nie w duchu triumfalizmu, ale z perspektywy pytania - ile dobrego i ile złego przyniósł ludzkości? W omawianiu każdej wielkiej spuścizny duchowej czy intelektualnej, musiało by się znaleźć miejsce dla obiektywnego ukazania sporów, konfliktów, a także dla ich ofiar. W tym momencie nieodzowna jest pewna dygresja. Gdy w latach pięćdziesiątych i  sześćdziesiątych  naszego wieku, lewicująca młodzież amerykańskich uniwersytetów zaczęła masowo interesować się marksizmem, na porządku dziennym stanął problem czy i jak nauczać marksizmu. Dylemat wkrótce rozstrzygnięto, postulując demokratycznie uczyć nie marksizmu, ale o marksizmie. W podejściu obiektywnym i antyideologicznym znalazło się miejsce na cały historyczny kontekst, na omawianie sporów w obrębie międzynarodówek, na aberracje anarchistów, na ukazanie ogromnie ważnej dla europejskich demokracji roli lassalczyków i wreszcie na pokazanie, jak główny nurt partyjnej filozofii doprowadził do rewolucji i stalinowskiej dyktatury w Rosji.

Z biegiem lat zaczęła ustępować moda na materializm i lewicowość, na rzecz duchowych tradycji świata. Do programów kształcenia zaczęto wprowadzać takie specjalizacje jak historia wierzeń i idei religijnych, dzieje  mistyki, czy manicheizmu. Dobrym przykładem tego ewoluowania  akademickiej elity  jest wybitna twórczość Louisa Dupre, czy polskiego emigranta Henryka Skolimowskiego - najpierw obu zajmował marksizm, a po latach jeden stał się znawcą religii mistycznych, zaś drugi twórcą ekofilozofii. Wraz z tą intelektualną tendencją  pojawiło się także szereg nowych wątpliwości. Czy i jak przekazywać doświadczenia porządków nadprzyrodzonych? Czy w ramach poznawania różnych wierzeń, dopuścić do sal uniwersyteckich osoby pełniące funkcje kapłańskie i zezwalać na praktyki religijne? Obawy Amerykanów nie są  bezpodstawne, ponieważ ich słabo i selektywnie wykształcone społeczeństwo, zarówno w przeszłości jak i obecnie, nie było i nie jest wolne od przejawów fanatyzmu i religijnej histerii (czarownice z Salem, Ku Klux Klan, czy niedawne podkładanie bomb pod kliniki ginekologiczne, w których dokonywano aborcji). Zatriumfował więc obiektywizm, fakultatywność i postulat, by indywidualne, można by nawet powiedzieć, że  marginalne tragedie należy uwzględniać przy poznawaniu danego przesłania. Jednocześnie, wraz z zagrożeniem środowiska naturalnego, pojawił się postulat nie traktowania przyrody jak poligonu dla eksperymentów oraz powrotu do panteistycznych koncepcji filozoficznych. Stwierdzono, że każda wiara w transcendencję  musi być w końcu chroniona zakazem spekulatywnego myślenia. Natomiast utożsamienie świata nadprzyrodzonego z ideą panteistycznego kosmosu czyni człowieka odpowiedzialnym za każdy przejaw egzystencji,  nakazując jednocześnie przestrzegania harmonii przez wszystkich, także przez zwolenników nieograniczonej kreatywności człowieka.

Obecne elity amerykańskie pragną pogodzić ideał zamożności z pogłębionym etycznie i emocjonalnie spojrzeniem na rzeczywistość. Nie frapuje ich już lewicowość - wychowali się m. in. na  powieści Hemingwaya o wojnie domowej w Hiszpanii Komu bije dzwon (obowiązkowa  lektura  szkolna), i dla  których pokoleniowym doświadczeniem był udział w młodzieżowej kontestacji lat sześćdziesiątych. Generacja ta, w sposób naturalny pragnie  mieć własny wkład do historii ludzkości. Ich naczelne, moralne dewizy  nakazują im następujące postępowanie: jeżeli nasz polityk ma do czynienia z przywódcą państwa, w którym nie są przestrzegane prawa człowieka, winien upomnieć się o prześladowanych, jeżeli ma do czynienia z przedstawicielem islamu zapyta o jego stosunek do świętej wojny, jeżeli słucha orędzia papieża - niech pyta o pamięć o ofiarach inkwizycji. Nic nie szkodzi, że moralny skandal dzieje się daleko od ciebie, czy też miał miejsce w przeszłości. Nigdy nie wiesz, co może wydarzyć się jutro w sąsiedztwie twojej osady? Szaleństwo ludzkie jest nieobliczalne, a ty musisz być moralnie czujnym.

Jan Paweł II, mimo sprzeciwu kół konserwatywnych w Watykanie, przygotowuje na koniec stulecia orędzie, w którym podobno ma znaleźć się modlitwa i prośba o ekskulpację za cierpienia tych wszystkich, którzy doznali ich z winy kościoła. Czas pokaże, czy stanowisko Ojca Świętego przełamie opór kurii rzymskiej.

Idee zakreślone w powyższych trzech postulatach są z oczywistych względów bardzo trudne do przyjęcia dla wszystkich  zwolenników konserwatywnego porządku moralnego. Ale czy powyższe trzy idee:  1) aby w miarę możliwości uratować zagubiony dorobek zamierzchłych pokoleń;  2) aby na syntezie buddyzmu z ezoteryczno-heterodoksyjnym chrześcijaństwem oprzeć wychowanie moralno-religijne kolejnych pokoleń; 3) by na całą tradycję  cywilizacji człowieka  spojrzeć z perspektywy cierpień zadawanych sobie wzajemnie przez ludzkość - nie stanowią wzniosłego i porażającego swym pięknem wyzwania? Oczywiście jest to ideał - ideał utopii opartej o doświadczenia przeszłości, ale patrzącej w przyszłość i jak każdy ideał niosący z sobą pewne ryzyko. Mam głębokie wewnętrzne przekonanie, że  wobec  wzniosłości tego ideału ryzyko to jest minimalne.

 

Komentarze  

 
#30 Gnosis 2011-07-07 21:45
Jezus rzekł-jeżeli się nie odrodzisz powtórnie z wody[nauki] i z ducha [boskich energii],nie ujrzysz Królestwa Bożego.
Paweł znów naucza że tylko człowiek który ukrzyżował swą starą naturę i który zmartwychwstał do Nowego życia w Chrystusie tylko taki człowiek wejdzie do świata Boskiego,i który na etapie Uświęcania codziennie się Uświęca przemieniając swój umysł na podobieństwo myślenia Chrystusa-tylko taki osiągnie Królestwo.Bez Nowonarodzenia, Oświecenia-Przebudzenia jak mawiają buddyści,bez roztopienia ego w Bogu jak mawiają Sufi-czyli bez przemiany duchowej nie wejdzie się do Boskiego Świata,co najwyżej do Gehinion-Szeolu Piekła-Astralu.To wszystko.
Cytować
 
 
#29 Gnosis 2011-07-07 21:36
Co do Ormusa to odpowiadam że nie ze wszystkimi ideami D.Walsha się zgadzam,bardzie j przekonuje mnie koncepcja Różokrzyżowców/Antropozofii.
Jezus nauczał że wąska jest droga do Królestwa i nie wszyscy ją znajdują.
Oczywiście nie ma ognistego piekła-z potępionymi duszami-to ,,bajki''wg Różokrzyża tak jak ciało fiz się zamienia w niebyt,tak nieodrodzone dusze-energie nieożywione przez boską iskrę też się rozkładają i odchodzą w niebyt-całkowity zanik stopniowy osobowości,,ja''-tj.druga śmierć wieczna,na drugim świecie.Także będą duchy które przestaną istnieć-nie osiągną zbawienia bo nie podjęły dzieła TRANSFIGURACJI-duchowej przemiany starego człowieka na Nowego z wymianą osobowości,prag nień-wszystkiego.To tyle co wiem i co mnie przekonało.
Cytować
 
 
#28 Gnosis 2011-07-07 21:26
cdn-fałszywe objawienia Maryjne,czasami takie byty chcą zaspokajać swe pragnienia,ale już nie maja ciał fizycznych to ,,opętują'' ludzi[tzw wpływ demoniczny],tak że nie jest tak że wszyscy od razu trafiają do Boskiego Świata-jeżeli za życia duch człowieka nie był aż tak zepsuty to trafia do wyższego Astralu-Nieba religii i tam dalej się rozwija-należy zaznaczyć że tak jak świat materialny przemija-rozkłada się,tak i świat Astralny-tzw Piekło/Niebo religii też się rozkłada-przemija,jedyni e świat Boski-Ojca Światłości jest poza rozkładem,karmą ,reinkarnacją-przy czym reinkarnuje nie nasza osobowość-ja ale jedynie nasze podświadome emocje-wrażenia,czyli nie reinkranuje Kamil,Cyprian jako osoba w ciała ludzkie lub zwierząt a tylko nasze wrażenia.Także tak to wygląda z pozycji nauk Różokrzyżowców.
Cytować
 
 
#27 Gnosis 2011-07-07 21:17
Cyprianie oczywiście że pedofil,chciwie c,zoofil itp których wymieniłem mają szansę na zbawienie jeżeli
1.odwrócą się od grzechu
2.zrobią zwrot ku Bogu i otworzą się na Jego Ducha Bożego który ich duchowo odrodzi wtedy zmienią swój charakter ich umysł i ciała zostaną przekształcone i wtedy zbudowany zostanie Boski Nowy Człowiek i tylko taki człowiek trafi do Boskiego Świata Świata Wiecznego.Także dla każdego jest szansa.
3.Jeżeli ci ludzie tego nie uczynią to po śmierci ciała ich ciało fizyczne rozkłada się,a po drugiej stronie - sfera odbić-Astralna ich ciało astralne[emocje ],eteryczne[życ iowe]i mental[osobowoś ć,,ja'']też się rozkłada ich osobowość zanika i taki byt już nieświadomy zamienia się w niebyt,ale wiadomo że nikt nie chce umierać to te osobowości pobierają energie od istot ludzkich i pasożytują-ztąd objawienia spirytyzmu,wróż b-często te złe duchy przepowiadają przyszłość-mamiąc ludzi cdn
Cytować
 
 
#26 ORMUS 2011-07-07 09:50
Crowley swoją ścieżką nazywał oczywiście magiją. Literówka. Sorry.
Cytować
 
 
#25 ORMUS 2011-07-07 09:42
Pytanie czy Gnosis podziela Twój pogląd na strukturę człowieka. Bo przecież piszę wyraźnie że nie wszyscy ludzie trafia do nieba. Nie robiąc podziału na ducha i duszą.

Gnosis przedstawił nam bardzo długa listę ludzi którzy do nieba nie trafią. Strasznie to przygnębiające. Dziwi mnie zatem bracie że przyznajesz się do tego że inspiruje cię Walsch i jego rozmowy z Bogiem. To jest książka przepełniona koncepcją panteistyczną i w związku z tym przekonaniem że wszyscy ludzie zostaną zbawiani. Wolna wola dotyczy jedynie drogi, czasu w jakim to się stanie natomiast skutek jest zdeterminowany przez Boga i tu nie ma wyjścia. Każdy tak czy inaczej będzie w niebie. Mnie to bardzo przekonuję i inspiruję. Sądzę że gdyby człowiek był w stanie obrazić Boga to wizja odrzucenia przez niego jakiejś nawet najbardziej zdeprawowanej istoty była by największa jego obrazą.

Co do czarów to właściwie w tą stronę skierowałem się kilka lat temu. To był mój pierwszy krok. Dzięki Bogu szybko zorientowałem się że magia (lub maija jak wolał Crowley) nie jest ścieżką rozwoju duchowego. Magia jest nauka i sztuka powodowania zmian które mają nastąpić zgodnie z wolą człowieka. To jest najbardziej trafna definicja, moim zdaniem. Nie wykonywałem oczywiście i na szczęście żadnych rytuałów. Natomiast trochę sobie poczytałem i też nie wiedze w tym nic złego jeśli ktoś wiec co robi, ma taka potrzebą, nie czyni nic złego i co jest chyba najważniejsze już jest na takim poziomie rozwoju duchowego który umożliwia bezpieczne posługiwanie się mocami które dla nieodpowiedzial nego i nieprzygotowane go adepta mogą okazać się niebezpieczne. Wybitny autorytet pan profesor Jerzy Prokopiuk uważa że istotą chrześcijaństwa jest Dobra Nowina która jest aktem zbawczym w którym łączą się czynniki gnozy, mistyki i magii która jest działaniem transformującym człowieka i ziemie. Jezus zatem używał magii i był magiem (?)
Cytować
 
 
#24 Cyprian 2011-07-07 07:25
Dla mnie człowiek składa się z trzech podstawowych elementów -> ciała, duszy i ducha.

Ciało bez względu na wszystko w proch się obraca.
Zbawienie duszy to nasz cel,
zaś Duch, to Boża iskra w nas (w każdym człowieku).

Ciało do piachu, Duch zawsze wraca do Boga, dusza potencjalnie może zjednać się z Duchem i też do Boga wrócić.

Zatem każdy z ludzi w pewnej swej cząstce wraca do Boga, również dusza, jeśli pozna skąd pochodzi, dostąpi gnozy i wybawienia od tego świata, również wróci do swego pierwotnego stanu.

W tym wszystkim Gnosisie pominąłeś jeden ważny fakt - nawrócenie, które może być domeną pedofila, zoofila, nekrofila, terrorysty, zabójcy i każdego człowieka.

Co do wróżb i czarów, to chociaż się tym nie zajmuję, jest dla mnie zastanawiające z jakiej przyczyny ma to być zło. Jeżeli jest to tzw. biała magia, czyli służąca dobru innego człowieka lub szara, która pomaga nam. To zastanawiam się nad obiektywną przyczyną, która by oceniała to negatywnie.

Widzę głównie jedną przyczynę, dla której zostało to potępione - wchodzenie w kompetencje kapłanów, bo jakby nie patrzeć, akty religijne w wielu religiach (patrz np. katolicyzm) są iście czarodziejskie -> kropienie wodą mieszkania, czy dziecka, medaliki cudowne, rytualne jakieś formułki czy inne różne dziwne zwyczaje.

Nawet takie słowo "Amen" ma konotacje magiczne. Nie mówiąc o zachowaniach proroków w Biblii, którzy oddziałując na sferę niebios sprowadzali np. ogień, czy posiadali sami w sobie moc.

Rozumiem, że tego typu praktyki mogą człowiekowi zaszkodzić w sensie psychicznym, ale tak jest w ogóle z całą duchowością na wyższym poziomie, która jest cienką linią między szaleństwem a zbawieniem i wymaga dojrzałości, mądrości, wysokiego stanu moralnego. -> patrz nawet uwagi samego Steinera nt. wtajemniczenia.
Cytować
 
 
#23 Gnosis 2011-07-06 23:11
Człowiek musi teraz podjąć decyzję czy pragnie duchowego odrodzenia czy nie,oczywiście dla każdego jest szansa,tylko nie wszyscy chcą skorzystać z tej Bożej Miłości do grzesznika-może to zabrzmiało po chrześcijańsku tradycyjnie,a po Gnostycku trzeba się otworzyć na Gnozę-która jest boską miłością i siłą aby ożywiła w nas naszego ducha-boską iskrę-która zacznie proces wewnętrznego odrodzenia ciał-fiz,astralnego, eterycznego,men talnego.Takaby mógł powstać Boski Nowy Człowiek,aczkol wiek tak to rozumię.
Cytować
 
 
#22 Gnosis 2011-07-06 23:04
Tak myślę że nie wszyscy ludzie znajdą się w niebie-Boskim świecie-na pewno nie terroryści i nie skrajnie toksyczni ludzie oraz/dyktatorzy,skra jni dewianci-pedofile,zoofil e,nekrofile,chc iwcy,zabójcy,i ci co bawią się w voo doo,spirytyzmy, wróżby myślę że ci ludzie którzy trwają w takich naukach-praktykach to ludzie nieodrodzeni duchowo bo gdyby otwarli się na Ducha Bożego to mieli by poznanie że te praktyki nie są z Boga,oczywiście są sprawy doktrynalne jak dla mnie nie istotne,np-święcenie szabatu,czy nie,sprawa zrozumienia Boga Trynitarnie lub Antytrynitarnie ,czy ktoś sobie wierzy w reinkarncje czy nie wierzy,tutaj można spekulować,nato miast bałwochwalstwo, czary,pijaństwo ,wróżbiarstwo,s odomia,zabójstw a to już faktycznie są zwichrowania totalne i myślę że dusze tych ludzi się rozłożą-śmierć wieczna.
Cytować
 
 
#21 ryszard 2011-07-06 21:53
Myślę, że nie jest tu ważna kwestia winy. Podobnie jest z turystą, który używa błędnej mapy i nie może trafić do celu. Nie jest ważne, czy to on zdecydował o wyborze tej mapy, czy ktoś inny mu ją zaoferował. Nie trafia po prostu dlatego, że narzędzie, którego używa jest niewłąściwe.

Bóg się nad takim nie może "zlitować", bo oznaczałoby to wpuszczanie do Nieba ludzi nieprzygotowany ch do zamieszkiwania w tej cudnej krainie. Powinni koniecznie mieć rozeznanie jaka jest właściwa mapa, mieć sprawny kompas, dobre buty i zapas determinacji do pokonania całej trasy.

Jeśli już mówimy o grzechu w sercu lub winie, to mogą one oznaczać jedynie brak czystości motywacji, brak rozeznania co do świętości przewodnika (Jezus, Biblia, Duch święty, ich interpretacja lub coś innego prawdziwego lub z drugiej strony błędnego) i w końcu brak determinacji w dążeniu do celu.
Cytować
 

Dodaj komentarz

Administratorzy strony nie ponoszą odpowiedzialności za treści komentarzy. Zastrzegają sobie prawo do usuwania komentarzy wulgarnych, obraźliwych i odbiegających od tematu.

Gnoza na każdy dzień & duchowe inspiracje

1) Prawdziwe, bez fałszu, pewne i najprawdziwsze:
2) To, co jest na dole, jest jak to, co na górze; I to co jest na górze jest jak to, co jest na dole, by czynić cud jednej rzeczy.
3) I jak wszystkie rzeczy istnieją z jednego, medytującego Jednego, tak wszystkie urodzone rzeczy z tej strony jednej rzeczy istnieją z adaptacji.
4) Jej Ojcem jest Słońce, jej Matką Księżyc;
5) Wiatr niesie ją w swoim łonie; Karmi ją Ziemia.
6) Tutaj jest Ojciec wszelkiej cudowności świata.
7) Jego moc jest pełna jedynie gdy zwrócona ku Ziemi. Oddziela Ziemię od ognia, subtelne od gęstego, przyjemnie, z wielką zdolnością.
8) Wznosi się z Ziemi do Nieba, ponownie schodzi na Ziemię i przyjmuje moc góry i dołu.
9) Tak posiądziesz chwałę całego świata. Dlatego wszelki mrok od ciebie uniknie.
10) Tu jest najsilniejsza siła wszelkiej siły; Gdyż zwycięża wszelkie subtelne rzeczy, przenika wszelkie rzeczy stałe.
11) Tak został stworzony świat.
12) Z tego powstaną zdumiewające adaptacje, na które jest to sposób.
13) Zatem jestem nazywany Hermes Potrójnie-Ukoronowany (Trismegistus), posiadając trzy części filozofii (mądrości) całego świata.
14) Kompletne jest to co mówiłem o działaniu Słońca.

{Tablica Szmaragdowa Hermesa Trismegistosa}

więcej cytatów...

Kliknij na wybrany obrazek by przejść do podstrony zawierającej zbiór inspirujących materiałów

Czasopismo Pistis

więcej...





ZalogujRejestracja

Bądź na bieżąco z nowościami na Pistis.pl!

Wsparcie/Darowizna

Jeżeli chcesz wesprzeć inicjatywę Pistis, możesz wpłacić pieniądze na konto:

50 1020 5558 1111 1678 1600 0092
Koniecznie z tytułem:
Darowizna Pistis

Główne cele na które przeznaczane są wpływy:

- druk i wysyłka czasopisma

- opłata za serwer i domenę

- wsparcie ew. innych inicjatyw

Możesz też skorzystać z konta PayPal:

Naszą witrynę przegląda teraz 53 gości 

gnoza / gnostycyzm / religia / duchowość / Bóg / Jezus Chrystus / mistyka / duchowe inspiracje / Biblia / Jerzy Prokopiuk / Carl Gustav Jung / Rudolf Steiner / Antropozofia / Krishnamurti / Osho / Tadeusz Miciński / Andrzej Towiański / William Blake / Miguel Servet / Faust Socyn / Bracia Polscy / buddyzm / religie wschodu / filozofia / chrześcijaństwo / Cyprian Sajna