| Jezus historyczny |
|
|
| Napisany przez Cyprian Sajna |
| 23 maja 2011 |
|
Centrum wiary chrześcijańskiej stanowi postać Jezusa Chrystusa. To On jest głównym bohaterem Nowego Testamentu, to Jego Imię wychwalają narody. Dla wielu jest samym Bogiem wcielonym, objawionym w postaci człowieka. Gdy jednak zdejmiemy ramy dogmatyczne, odsuniemy zasłonę mitu, a także zapomnimy przez moment o naszej wierze, możemy spróbować odkryć postać należącą do historii. By móc odkrywać Jezusa historycznego, zobowiązani jesteśmy na potrzeby rozważań rozdzielić Chrystusa wiary od człowieka Jezusa. Obiektywny osąd w tej sprawie wymaga odrzucenia wstępnych założeń i przed-sądów. Czym innym bowiem są dociekania teologiczne, czy refleksja wiary albo badania duchowe, a czym innym badanie historyczne i naukowe. Potrzebna jest zatem odpowiednia perspektywa. Wyjście z wewnętrznego układu odniesienia w którym jesteśmy jako wierni, do układu odniesienia zewnętrznego. Do obserwatora, który postrzega, ale nie ustosunkowuje się. Który nie jest ani faryzeuszem, ani apostołem. Lecz kimś z zewnątrz. Dopiero wówczas możemy mieć wgląd w rzeczywisty przebieg wydarzeń jaki dokonał się około 2 tysiące lat temu i będziemy mogli spróbować zbadać fenomen postaci wokół której utworzyła się największa religia świata i osoby, która stała się najbardziej znaną na całym świecie. Aktualny papież, Józef Ratzinger, niedawno poruszył problem Jezusa historycznego na łamach swej książki „Jezus z Nazaretu”. Stara się w niej pokazać, że Jezus Ewangelii jest Jezusem historycznym i w pełni autentyczną postacią. A także o wiele bardziej logiczną niż wszelkie rekonstrukcje naukowe jakie w ostatnich latach prezentowano. Osobiście nie dziwi mnie taka postawa u głowy kościoła Rzymskiego, nawet jeśli nie głosił tego ex cathedra. Jest to jednak przykład tego, o czym wcześniej napisałem. Brak wyjścia z układu wewnętrznego. Opinia Ratzingera na temat Jezusa historycznego może reprezentować postawę typowego wierzącego, bez względu na denominację. Z drugiej strony Ratzinger wskazuje na fakt, że naukowe próby odnalezienia „prawdziwego” Jezusa zawodzą. Zawodzą z tego względu, że są zupełnie niespójne i różne. Prześledźmy najciekawsze z nich.
W dużej mierze Nowy Testament istotnie nadaje logicznych kształtów swej głównej postaci. Jednakże nie należy zapomnieć, że jest dziełem wewnętrznym rodzącego się Kościoła. Po pierwsze powstał pokolenia po Jezusie (najstarszą Ewangelię Marka datuje się na ok. 80 r., po zburzeniu Jerozolimy). Po drugie, przedstawia refleksję Kościoła nad wiarą, ma charakter pouczający, dydaktyczny, zawiera doktrynalne, poglądowe sformułowania. NT został napisany w konkretnym celu i do konkretnych ludzi – wiernych wczesnego Kościoła, nie zaś jako zapiski niezależnego kronikarza tamtych czasów. Księgi Nowego Testamentu są rozmyślnie skonstruowane, zawierają symboliczną, głęboką treść, nie są zatem tylko zwykłymi zapiskami naocznych świadków, czy wyłącznie spisaną tradycją ustną. Dodajmy do tego, że księgi NT nie są od siebie niezależne, lecz mają wspólne źródło. W świecie naukowym uznaje się, że Ewangelie Synoptyczne powstały w oparciu o dwa źródła spisane lub przekazywane ustnie – naukę Jezusa w postaci krótkich mów lub tzw. logiów (źródło Q) oraz przed-Markowe opowiadanie o męce (Donahue, Robbins, Kelber, Perrin, Dewey, Weeden, Crossan). Przyjmuje się również istnienie pierwotnej wersji spisanych cudów, tzw. Ewangelii Znaków (Perrin, Fortna) . Dopiero z tych źródeł miały zostać skomponowane Ewangelie, które datuje się na kilka pokoleń po Jezusie. W związku z tym historycznymi są pewne wydarzenia z życia Jezusa (jak np. śmierć krzyżowa), a także sentencje, nauki Jezusa, które wspominają wszystkie ewangelie. Dopiero z tych nauk i historii o życiu Jezusa (spisanych, bądź opowiadanych) powstają pełne już głębokiej treści Ewangelie w różnych kręgach wczesnochrześcijańskich. Niekorzystnie na wiarygodność historyczną NT wpływa także fakt, że pełnym manuskryptem dysponujemy dopiero z IV wieku i to z burzliwego okresu, gdzie tworzyły się zręby upolitycznionego kościoła, jakże skłonnego do różnego rodzaju manipulacji. A wszystko pod przewodnictwem rzymskiego cesarza Konstantyna. Kiedy jeszcze do tylu wątpliwości dorzucimy niespójności między poszczególnymi księgami NT, fantastyczne opisy (chodzenie po wodzie, anioły, liczne cuda) i brak potwierdzenia historycznego niektórych wydarzeń (np. rzeź niewiniątek, zaćmienie słońca i trzęsienie ziemi w trakcie śmierci Jezusa, nie mówiąc o powstaniu z grobów wielu osób) lub archeologicznego (brak potwierdzeń na istnienie osoby Jezusa, czy któregokolwiek z apostołów), jesteśmy praktycznie zmuszeni do tego, by NT nie traktować jako historyczne, „dziennikarskie”, czy kronikarskie źródło. Myślę, że dla każdego poważnie i bez uprzedzeń badającego historię religii jest to rzecz oczywista. Nie można oczywiście wyciągać z tego wniosku, że NT nie ma całkowicie żadnej wartości historycznej. Jest to popadanie w drugą skrajność, gdyż nawet za osłoną mitu, który w dodatku mógł podlegać późniejszym redakcjom, stoi prawda historyczna. Nic bowiem nie dzieje się bez związku z historią i kulturą, która nas otacza. Mit, wyrażający prawdę uniwersalną i ahistoryczną jest zawsze ujmowany językiem danych czasów. Poza tym Ewangelie nie są same w sobie mitem, lecz języka mitycznego używają, co stanowi zasadniczą różnicę. Dlatego w badaniach nad historyczną postacią Jezusa nie możemy całkowicie pominąć świadectw wewnętrznych, lecz musimy wobec nich zachować pewną rozwagę i próbować ujrzeć sprawy z zewnątrz. ŹRÓDŁA ZEWNĘTRZNEZwróćmy się zatem do historycznych świadectw zewnętrznych, które wspominały by Jezusa. Niestety okaże się tutaj, że źródeł tych jest niezmiernie mało i są raczej świadectwami rozwoju i istnienia chrześcijaństwa, a niewiele wnoszą do poszukiwań historycznego Mesjasza. Prześledźmy je pokrótce. Poza NT mamy do dyspozycji liczne niekanoniczne pisma chrześcijańskie. Pseudoepigrafy, liczne apokryfy, pisma gnostyckie i wiele innych. Jednakże podobnie jak NT pozostają one źródłami wewnętrznymi, gdyż również zostały spisane przez osoby wyznające Chrystusa. Są to pisma zwykle datowane na lata jeszcze odleglejsze niż pisma dostępne w Biblii. I bez wątpienia nie wnoszą zbyt wiele do poznania historycznego Jezusa, co najwyżej zawierają echa jego nauk przetworzone przez kolejnych kopistów i późniejszą refleksję teologiczną (ortodoksyjną lub heretycką). Niemniej jednak sposób w jaki niektóre grupy chrześcijan postrzegały osobę Jezusa Chrystusa może nam dać wiele wskazówek. Mam na myśli zwłaszcza chrześcijańskich gnostyków, którzy Jezusa postrzegali w zupełnie inny sposób. Powrócimy do tego zagadnienia później. Tekstów odnoszących się do Chrystusa, a nie należących do dzieł wiernych nie jest wiele. Wynika z tego, że cudowne czyny, których rzekomo dokonywał Jezus nie znalazły podziwu wśród nikogo, poza samymi chrześcijanami. Większość z świadectw zewnętrznych dotyczących chrześcijaństwa odnosi się raczej do istnienia grupy wiernych, niż do osoby samego Jezusa o której znajdują się jedynie zdawkowe informacje. Prześledźmy najważniejsze źródła historyczne nt. Jezusa Chrystusa. - Archeologiczne potwierdzenie wielu miejsc i postaci wymienianych w Ewangeliach, np. Piłat, Herod Antypas, Herod Wielki, Kwiryniusz. Tradycja nt. Jezusa i Marii, jego matki u pisarzy arabskich i w Koranie. Dowody potwierdzające istnienie chrześcijanstwa w pierwszym wieku n.e., istnienie męczenników za wiarę, zaistnienie Kościoła, fakt, że ruch religijny zwykle potrzebuje mieć swego założyciela. Są to dowody pośrednie, które jednak nie wiele wnoszą do konkretnej postaci. Pisemne źródła zewnętrzne bezpośrednie: - Wzmianki u żydowskiego historyka Józefa Flawiusza z I wieku. Przy czym główna wzmianka, tzw. Testimonium Flavianum, o Jezusie Chrystusie powszechnie uznawana jest za sfałszowaną w III lub IV wieku przez chrześcijan. Przemawia za tym to, że Flawiusz pozostawał wyznawcą judaizmu i jako Źyd nie mógł tak napisać. Ponadto fragment ten rozrywa ciągłość narracji i nie jest opatrzony uzasadnieniem. Istotnie podważa Flawiuszowe pochodzenie "Testimonium" również to, że chrześcijanie pierwszych trzech wieków tego świadectwa nie znali, np. Orygenes pisał wyraźnie, że Flawiusz nie uważał Jezusa za Mesjasza. Za autentyczne przyjmuje się: "Festus już nie żył, a Albinus wyjechał; więc [Ananiasz] zwołał Sanhedryn i stawił przed sądem Jakuba, brata Jezusa zwanego Chrystusem, oraz kilku innych. Oskarżył ich o naruszenie prawa i skazał na ukamienowanie." (ks. XX.9.1) - List Pliniusza do cesarza Trajana (rok 110 n.e.), który mówi o chrześcijanach, którzy czczą Chrystusa. (W liście nie pada imię Jezus) - Tacyt, największy historyk starożytnego Rzymu, pisze o pożarze Rzymu z Nerona, który oskarżył o to chrześcijan. Charakteryzując chrześcijan, wspomina o ich założycielu „Chrystusie” (znowu pominięte imię Jezus), który został skazany na śmierć pod Poncjuszem Piłatem, za panowania Cezara Tyberiusza. - Swetoniusz w Źywotach cezarów pisze, że około 49 roku cesarz Klaudiusz, panujący w latach 41-54, wypędził z Rzymu Żydów "bo nieustannie wichrzyli, podżegani przez jakiegoś Chrestosa". - Wzmianki w Talmudzie babilońskim (ok. VI-VII w.) i innej klasycznej literaturze żydowskiej z II do VIII wieku na temat człowieka o imieniu Jeszu (lub Jeiszu), akronim od oby jego imię i pamięć [o nim] zaginęły. Nie wiadomo jednak, czy chodzi faktycznie o Jezusa. Miała to być osoba, narodzona z pozamałżeńskiego związku Marii i rzymskiego żołnierza Pantery. Zwiódł lud żydowski, czynił cuda przy pomocy sztuczek magicznych, był bałwochwalcą, za co został zgodnie z ówczesnym żydowskim prawem ukamienowany po 40 dniach oczekiwania i potem jego ciało powieszono na drzewie wystawiając je na widok publiczny. (rozbieżność z Ewangeliami) ŹRÓDŁA WEWNĘTRZNEPowróćmy do kart NT w celu wysegregowania materiału, który miałby znaczenie w odnalezieniu historycznego Jezusa. Najstarszymi zachowanymi pismami chrześcijańskimi są listy Apostoła Pawła. Próżno jednak w nich szukać historycznej postaci Zbawcy. Apostoł przede wszystkim zajmuje się Chrystusem Zmartwychwstałym, Chrystusem w nas. Ta niewiedza Pawła jest z punktu widzenia naukowego wręcz zaskakująca. Ani razu Paweł nie wspomina imienia Marii, czy Józefa, nie cytuje ani razu żadnej wypowiedzi Jezusa poza słowami wypowiedzianymi podczas Ostatniej Wieczerzy. W zasadzie wiedza Pawła na temat Jezusa należącego do historii wydaje się być zdecydowanie mniejsza niż dziecka uczęszczającego na szkółkę niedzielną. Sprowadza się wyłącznie do następujących twierdzeń: - Narodzony z niewiasty i podlegający zakonowi (Gal 4,4) - Umarł na krzyżu, został pogrzebany i trzeciego dnia zmartwychwstał - Ukazał się Kefasowi, a potem dwunastu (dziwne, ze Kefas nie jest wliczony do grona dwunastu apostołów, wynikałoby z tego, że apostołów było więcej), następnie więcej niż 500 braciom na raz, potem Jakubowi, potem samemu Pawłowi (por. I Kor 15,2-8) - Słowa Jezusa przy ostatniej wieczerzy (por. I Kor 11,23-25) o których Paweł wie z objawienia („przejąłem od Pana”)! Konkluzja może być tylko jedna – dla Apostoła Pawła nie istotny jest Jezus w ciele, lecz Chrystus duchowy, który ma zamieszkiwać w każdym z nas. Zastanawiający jest również fakt, że Paweł nigdy nie odnosi się do autorytetu Jezusa Nauczyciela, który stąpał po Ziemi. Jeśli poucza, to powołując się na własny autorytet lub na pouczenie Ducha, czy otrzymanie Słowa Pańskiego danego przez objawienie. Paweł zatem odnosi się przede wszystkim do objawionego Chrystusa, Chrystusa w nas, do Pana i Syna Bożego, który w jego listach przyjmuje rysy mitycznej postaci. Jeśli mówimy o mityczności Chrystusa nie możemy pominąć licznych podobieństw między centralną postacią NT, a półbogami pogańskich misteriów. Istnieje bowiem wiele argumentów, które wskazują, że chrześcijaństwo mogło być w swej pierwotnej formie ich żydowskim odpowiednikiem (taką teorię wysunęli Timothy Freke i Peter Gandy w książce „The Jesus Mysteries”). Oś pogańskich Misteriów stanowił mit umierającego i zmartwychwstającego Boga-Człowieka, znanego pod różnymi imionami i kultywowanego w różnych formach. W Egipcie był to Ozyrys, w Grecji Dionizos, w Azji Mniejszej Attis, w Syrii Adonis, w Italii Bacchus, a w Persji Mitra. Każde z tych misteriów posiadało naukę ezoteryczną i egzoteryczną. Dla ogółu wiernych mity te były rozumiane dosłownie, natomiast inicjowani poznawali ich mistyczne, głębokie znaczenie symboliczne. Nadajmy tym wszystkim bogom misteriów wspólną nazwę Ozyrysa-Dionizosa (tak jak uczynili to Freke i Gandy). Podobieństwa między Jezusem opisanym w Ewangeliach a Ozyrysem-Dionizosem są niezwykle duże. Tych podobieństw świadomi byli tzw. Ojcowie Kościoła, których wytłumaczeniem tego faktu jest diabelska mimikra. Oto ich zdaniem Diabeł umyślnie upodabniał się w przeszłości do prawdziwego Syna Bożego, ażeby zakryć prawdę. Tego typu argumentację oczywiście nie możemy przyjąć kierując się zdrowym rozsądkiem i prowadząc poszukiwania historycznego Jezusa. Wymienimy najważniejsze z tych podobieństw. - Ozyrys-Dionizos jest wcielonym Bogiem, zbawicielem i Synem Bożym. - Ojcem Ozyrysa-Dionizosa jest Bóg, a matką dziewica. - Ozyrys-Dionizos urodził się w jaskini lub stajni 25 grudnia przed trzema pasterzami. - Naśladowcy Ozyrysa-Dionizosa mogą się ponownie narodzić poprzez rytuał zanurzenia w wodzie. - Ozyrys-Dionizos zamienia cudownie wodę w wino na ślubnej ceremonii. - Ozyrys-Dionizos wjeżdża triumfalnie na ośle podczas gdy ludzie witają go palmami. - Umiera w Wielkanoc jako ofiara. - Po śmierci zstępuje do piekieł, a na trzeci dzień zmartwychwstaje i wstępuje do nieba. - Jego uczniowie oczekują jego powrotu jako Sędziego w Dniach Ostatnich. - Śmierć i zmartwychwstanie Ozyrysa-Dionizosa są świętowane rytualnym posiłkiem chleba i wina, które symbolizują jego ciało i krew. Do powyższych można jeszcze dodać bardzo liczne podobieństwa w niepiśmiennej tradycji kościoła, np. wizerunku Jezusa do Dionizosa, czy podobieństwo Marii z Dzieciątkiem do Izydy z Horusem. Te podobieństwa wskazują na liczne zapożyczenia chrześcijaństwa z religii pogańskich i pogańskich misteriów. Ewidentnie więc mamy do czynienia z istnieniem warstwy mitologicznej. Jednakże nie istnieje ona ze względu na to, by łatwiej przebiegał proces chrystianizacji pogańskich ludów, lecz z uwagi na to, że środowisko w jakim rodziły się pisma chrześcijańskie nie było hermetyczne. Tak jak wszystkie religie, tak i Judaizm wpływał i ulegał wpływom innych kultur. Ponadto należy wziąć pod uwagę, że Człowiek w swej istocie i strukturze psychologicznej jest podobny. We wszystkich kulturach odnajdujemy podobną symbolikę, wszystkim ludziom wspólne są te same elementy strukturalne nieświadomości – archetypy. Nie dziwi więc fakt tych samych symboli, podobnych mitów u Egipcjan, Greków i Źydów. Ozyrys, Dionizos, Attis, Mitra, Budda, Chrystus nie mogą być w swej mitologicznej strukturze bardzo odmienni. Pytaniem pozostaje jednak to, na ile w Jezusie Ewangelii jest mityczności, a na ile historycznych faktów. W tym miejscu należałoby też wspomnieć o bardzo istotnej rzeczy, że mit też jest Prawdą. Kiedy piszę i rozsądzam między historycznością, a mitycznością Ewangelicznego Jezusa, nie rozsądzam w dwuwartościowej logice, prawda-fałsz. Lecz rozwarstwiam między tym co uniwersalne, meta-czasowe, zawsze prawdziwe (mit), a tym co należy do jednorazowego aktu w czasoprzestrzeni, do którego nie ma już powrotu, który należy do przeszłości i co najwyżej miało determinujący wpływ na dalsze losy (historia, fakt dziennikarski). Można więc z dużym przekonaniem powiedzieć, że w przypadku religii mit ma o wiele większą moc. I widać to na co dzień. Wielu chrześcijan, ba, nawet wielu niewierzących uznaje historyczność Jezusa i wielu wydarzeń z nim związanych. I dla wielu nie ma to żadnego (bądź marginalny) wpływu na ich życie. Bo co im z tego, że jakiś cieśla kiedyś uzdrowił wielu ludzi, skoro ja tu i teraz jestem chory i potrzebujący? Co innego z mitem. Mit ciągle i na nowo przeżywany pozwala zmieniać ludzką duszę, pozwala dostrzec i obcować z sacrum, czego tak bardzo współczesnemu, twardo stąpającemu po ziemi i nie patrzącemu w niebo, człowiekowi brakuje. Mając na uwadze mityczność (nie fałszywość) obrazu Jezusa w Ewangeliach, ciężko jest nam dotrzeć do postaci historycznej. Przede wszystkim z uwagi na brak mocnych źródeł zewnętrznych, które z obiektywnego punktu widzenia są niezwykle ważne. Brak też nawet mocnych wewnętrznych przesłanek, gdyż najstarsze znane nam pisma chrześcijańskie – Listy św. Pawła, prawie nic nie mówią o historycznym Jezusie. Dodatkowo komplikują też nasze poszukiwania wczesnochrześcijańskie poglądy gnostyków. Podobnie jak i Paweł nie interesują się oni zbytnio historycznym Mesjaszem, ale przede wszystkim zwracają się ku Chrystusowi objawionemu w człowieku. To Chrystus jest centrum wiary, nie Jezus z Nazaretu. Wg przyjmowanej przez niektórych z nich doktryny (zwanej doketyzmem), Chrystus miał tylko ciało pozorne, będąc bytem duchowym. A w niektórych wariantach (które nawet zachowały się w Koranie) cierpiał Szymon Cyrenejczyk. Wyjaśnieniem tego faktu, które zwykle się podaje, jest negatywny stosunek wyznawców Gnozy do ciała. Możliwy jest jednak pogląd, w którym gnostycy jako ci, którzy głębiej rozumieli znaczenie chrześcijaństwa (byli wtajemniczonymi w misterium chrześcijańskie), doskonale zdawali sobie sprawę, że Ewangelie są podaniem całkowicie mitycznym, tzn. odzwierciedlają głęboką, duchową prawdę, lecz nie odnoszą się do historycznych postaci. Argumentami za takim myśleniem są: - podobieństwo do pogańskich misteriów - listy Pawła, najstarsze teksty chrześcijańskie, nie odwołujące się praktycznie do autorytetu i życia historycznego Jezusa - doketyzm popularny wśród pierwszych chrześcijan. Pojmowanie Chrystusa w kategoriach mitycznych i duchowych pozwala nam zrozumieć istnienie wielu tekstów niekanonicznych, które rzekomo podają nauki Jezusa zmartwychwstałego, czy też żyjącego (np. Ewangelia Tomasza, Dialog Zbawcy, Sofia Jezusa Chrystusa itd.). Nie są one prymitywnymi fałszerstwami, lecz można je traktować jako prywatne objawienia, słowa Chrystusa żyjącego w jego uczniach, pawłowego „Chrystusa w nas”. Wciąż żywy Chrystus, który na nowo budzi się w kolejnych pokoleniach uczniów może nieustannie przemawiać do każdego człowieka. Czy zatem u źródła religii chrześcijańskiej (jak u każdej religii) był mit? Czy postać Chrystusa opisana na kartach Ewangelii jest postacią niemalże całkowicie mityczną, oddającą duchową Prawdę, która jest zawsze aktualna, jest ponad czasowa i uniwersalna? Izrael oczekiwał na przyjście Wybawcy, który odkupi uciśnionych Źydów, wyzwoli ich z pod opresji Rzymu, zaprowadzi Królestwo Boże. Pojawiało się wielu takich „mesjaszy”, lecz wszyscy kończyli swój żywot tragicznie. Ta atmosfera oczekiwania i uciemiężenia, napięcia pośród żydowskiego narodu, atmosfera lęku i beznadziei mogła sprzyjać powstaniu nowego ruchu, ruchu, który zupełnie inaczej jak wszystkie dotychczas, wybawienie widział w miłości bliźniego, a nawet w miłości do swojego wroga i oprawcy! Ruch, który nie dostrzegał możliwości zmiany tego świata poprzez walkę i fizyczne przyjście Króla Izraela. Ruch, który wzywał do nawrócenia każdego człowieka, który mówił, że Mesjasz to nie rycerz na białym koniu, lecz Mesjasz może narodzić się w każdym z nas. Chrystus jest w każdym z nas, lecz musimy najpierw wraz z nim zostać pogrzebani, by powstać z martwych. Ten ruch jest w moim odczuciu prawdziwym, pierwotnym chrześcijaństwem. A czy za tym ruchem stał jakiś historyczny człowiek? Bez wątpienia „słowo ciałem się stało”. Gdyż wszystko co boskie znajduje swe ucieleśnienie w człowieku, inaczej pozostawałoby nicością i całkowicie transcendentną pustką. Tego właśnie uduchowionego człowieka, którego z punktu widzenia historycznego oplata gęsta mgła, o którym nie wiemy wiele więcej niż możemy uwierzyć lub doświadczyć we własnym życiu, tego nazywam Jezusem Nazarejczykiem. I życzę sobie, jak i każdemu, żeby ten Człowiek narodził się w nim i na zawsze zamieszkał. Przyjdź Panie Jezu! |
1) Prawdziwe, bez fałszu, pewne i najprawdziwsze:
2) To, co jest na dole, jest jak to, co na górze; I to co jest na górze jest jak to, co jest na dole, by czynić cud jednej rzeczy.
3) I jak wszystkie rzeczy istnieją z jednego, medytującego Jednego, tak wszystkie urodzone rzeczy z tej strony jednej rzeczy istnieją z adaptacji.
4) Jej Ojcem jest Słońce, jej Matką Księżyc;
5) Wiatr niesie ją w swoim łonie; Karmi ją Ziemia.
6) Tutaj jest Ojciec wszelkiej cudowności świata.
7) Jego moc jest pełna jedynie gdy zwrócona ku Ziemi. Oddziela Ziemię od ognia, subtelne od gęstego, przyjemnie, z wielką zdolnością.
8) Wznosi się z Ziemi do Nieba, ponownie schodzi na Ziemię i przyjmuje moc góry i dołu.
9) Tak posiądziesz chwałę całego świata. Dlatego wszelki mrok od ciebie uniknie.
10) Tu jest najsilniejsza siła wszelkiej siły; Gdyż zwycięża wszelkie subtelne rzeczy, przenika wszelkie rzeczy stałe.
11) Tak został stworzony świat.
12) Z tego powstaną zdumiewające adaptacje, na które jest to sposób.
13) Zatem jestem nazywany Hermes Potrójnie-Ukoronowany (Trismegistus), posiadając trzy części filozofii (mądrości) całego świata.
14) Kompletne jest to co mówiłem o działaniu Słońca.
{Tablica Szmaragdowa Hermesa Trismegistosa}
Kliknij na wybrany obrazek by przejść do podstrony zawierającej zbiór inspirujących materiałów
ZalogujRejestracja
Jeżeli chcesz wesprzeć inicjatywę Pistis, możesz wpłacić pieniądze na konto:
50 1020 5558 1111 1678 1600 0092
Koniecznie z tytułem:
Darowizna Pistis
Główne cele na które przeznaczane są wpływy:
- druk i wysyłka czasopisma
- opłata za serwer i domenę
- wsparcie ew. innych inicjatyw
Możesz też skorzystać z konta PayPal:
gnoza / gnostycyzm / religia / duchowość / Bóg / Jezus Chrystus / mistyka / duchowe inspiracje / Biblia / Jerzy Prokopiuk / Carl Gustav Jung / Rudolf Steiner / Antropozofia / Krishnamurti / Osho / Tadeusz Miciński / Andrzej Towiański / William Blake / Miguel Servet / Faust Socyn / Bracia Polscy / buddyzm / religie wschodu / filozofia / chrześcijaństwo / Cyprian Sajna
Komentarze
Wiec co jest prawdą ?, oczywiście nikt nie napisze ze to wszystko jest fikcja .
Czyżby co dzień bardziej "topimy" się w bełkocie kłamstw i nie prawdy?
Oczywiście sam muszę wybrać ,co jest prawdą lub kłamstwem.
Jeżeli uznać podobieństwo struktury psychologicznej wszystkich ludzi (co dla mnie jest raczej oczywiste), a także przyjąć, że Prawda duchowa ma wymiar uniwersalny, tzn każdy człowiek bez względu na rasę, kulturę i czasy może zbliżać się do boskości, to wówczas takie wyjaśnienie jest bardzo przekonywujące.
Okazuje się bowiem, że wszędzie znajdziemy podobne mity, obrazy, symbole, podobne wartości etyczne.
Niektórzy szukają rozwiązania przyczynowo-skutkowego na zasadzie oddziaływania jednych na drugich, np. że Paweł miał kontakt z religią wschodu, czytał jakieś pisma itd. Albo, że Jezus był w Indiach. Bardzo często podobieństwa wszelakie tłumaczy się tylko w ten jeden sposób -> przekazywania wiedzy pisanej czy ustnej.
Wolę jednak podejście fenomenologiczn e.
Doświadczenia, przeżycia, psychika (lub inaczej -> wszyscy mogą mieć kontakt z jedną rzeczywistością duchową) ludzi jest podobna wszędzie, a zatem niezależni od siebie ludzie wyraża prawdy w podobnych symbolach, mitach, rytuałach itd.
Ciekawy tekst na temat Kryszny i Chrystusa był na stronie www.gnosis.art.pl, Boru mi kiedyś podesłał, ale nie mogę go teraz znaleźć.
Pozdrawiam również.
Cytat:
Dla mnie to to samo.
Taki tekst znalazłem:
www.marcjon.pl/fragment_pb.php
Co myślicie?
pzdr
Przemek
Żeby nie było, to też nie uważam, żeby Cyprian był ideałem, przynajmniej ten w ciele
Dlaczego nie zmartwychwstale go Jezusa?
Cytat:
Jesli ten "poczciwy wierzacy" to ja, to sie mylisz. Nie wiem, czy jest tu jakis wiekszy heretyk ode mnie
Cytat:
Zgadzam sie.
Cytat:
Nie zgadzam sie. Uwazam, ze jest pelen uprzedzen.
Co do misteriów to Paweł obserwował te kulty w Tarsie i zobaczył że pewne idee są podobne,z tymże dla Pawła to nie mityczny Bóg umierał na krzyżu-ale Żyd-człowiek Jeszua Meszijah [Jesos Christos] i ten człowiek zmartwychwstał w duchowym ciele-przemienionym,i stał się po śmierci duchem ożywiającym istotą duchową-anielską-synem bożym mającym atrybuty dane Mu od Jedynego Prawdziwego Boga Ojca-Boga Żydów Boga Abrahama i Gojim-Gojów
Nie zapominajmy że Paweł był jednak Żydem i większość Misteriów traktował jako bałwochwalstwo i nauki demonów.
Choć na pewno już Boga Abrahama Żydów nie pojmował jako plemienne bóstwo a jako Ojca Światłości [wpływ Gnozy]a Christosa jako uosobioną Mądrość Bożą.
Paweł to wspaniała postać choć często nie zrozumiana.
Swoją drogą zawsze interesują mnie interpretacje słów Pawła:"Teraz zaś ja ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus...". To wyznanie które czyni każdy mający się za wierzącego (obojętnie, metaforycznie czy literalnie). No więc, gdy słyszę te słowa i widzę wierzących, to sobie myślę... ki diabeł.
To jedna z tez wielu apologetów.
Że Bóg dał zapowiedź Prawdy nie tylko prorokom ST, ale i wszyscy ludzie mieli to przeczucie. Tak argumentowali już starożytni niektórzy apologeci.
Ale to jest kwestia WIARY, nie historyczności.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.