| Gnoza i Król Lew |
|
|
| Napisany przez Cyprian Sajna |
| 06 stycznia 2012 |
|
Jestem tuż po seansie "Króla Lwa", który zaoferowała dzisiejszego wieczoru Telewizja Polska. Nie pamiętam, czy wcześniej go widziałem, jeśli nawet tak, to oczywiście dzisiaj odbieram go zupełnie inaczej jak niegdyś. Zostałem niezwykle mile zaskoczony tym wspaniałym, poruszającym filmem. Okazało się, że film zawiera w sobie duchową głębię, co więcej gnostycką (sic!). Z minuty na minutę, oglądając kolejne sceny co raz bardziej przekonywałem się, że ta kultowa animacja jest metaforą losów duszy - Simby. Na początku filmu, dusza traci kontakt z niebiańskim Bogiem Ojcem (Mufasą), który umiera. Simba (dusza) zostaje wygnana, a panowanie przejmuje Demiurg, personifikacja ego - Skaza (czyż i nazwa nie jest wymowna?). Demiurg (psychologicznie ego) zapanowuje, niszcząc i zabijając Boga. Pod kuratelą nowego władcy świat (który możemy przyjąć za wnętrze człowieka, jego całość psychiki) zapełniają hieny-demony. Nastaje duchowy głód, a dotychczas spokojna kraina zamienia się w pustkę i czeluści. Ego (Skaza) jednak tego niedostrzega, nadal zadufany swym panowaniem nie czuje potrzeby zmian. Tymczasem losy duszy (Simby) przebiegają sielsko, w zapomnieniu, gdzieś w oddali, poza główną krainą. Dusza zapomniała kim jest, skąd pochodzi - jest to typowy gnostycki mit. Lwica (Nala), a więc aspekt żeński, staje się inspiracją do działania, powrotu duszy. W gnostyckich mitach niejednokrotnie przewija się kobieta-inspiratorka - Ewa dająca owoc gnozy Adamowi, Maria Magdalena, Norea, czy Sofia. Na tym podobieństwa się nie kończą. Jest bowiem i miejsce dla Chrystusa (lub po prostu duchowego Nauczyciela-Przewodnika). Jest nim pawian Rafiki, który zresztą przypomina szamana-kapłana. To on prowadzi go do spotkania z Ojcem, wskazując, żeby spojrzał w swoje wnętrze-odbicie (jakże gnostyckie!). W końcu Simba-dusza odnajduje w sobie obraz Boga-Ojca, który przypomina mu kim jest, jest Synem. Identyczny motyw jak np. w gnostyckim Hymnie o Perle. Rafiki-Chrystus zaś, pełen radości, że dusza się odnalazła, w spokoju czeka na jej wybawienie. Kluczowy i najbardziej jednoznacznie gnostycki fragment prezentuję poniżej. Po tej scenie, gdy dusza odnalazła już siebie, poznała kim jest, wyrusza by uporać się z ego i z demonami pustoszącymi człowieka. Hieny-demony zostają pokonane, a kulminacyjna scena walki w filmie odbywa się w piekielnej scenerii. Człowiek, konfrontując się ze swoim cieniem (patrz Jung), jest targany wewnętrzną walką, którą ostatecznie wygrywa. W filmie ukazane jest to przez śmierć egoizmu (Skazy) i zapanowanie ostatecznej harmonii i pokoju, który poprzedza orzeźwiający i oczyszczający deszcz. Na koniec, w rękach Rafikiego-Chrystusa pojawia się owoc jaki wydała dusza - oto rodzi się dziecię! Kto nie widział niech żałuje. Kto oglądał, niech obejrzy jeszcze raz. Czyż to nie zaskakujące, że w bajkach i mitach znajduje się Prawda? Przypomina mi się fragment Ewangelii Filipa: "Prawda nie przyszła na świat naga, lecz przyszła w symbolach i obrazach. Świat nie przyjąłby jej inaczej." |
1) Prawdziwe, bez fałszu, pewne i najprawdziwsze:
2) To, co jest na dole, jest jak to, co na górze; I to co jest na górze jest jak to, co jest na dole, by czynić cud jednej rzeczy.
3) I jak wszystkie rzeczy istnieją z jednego, medytującego Jednego, tak wszystkie urodzone rzeczy z tej strony jednej rzeczy istnieją z adaptacji.
4) Jej Ojcem jest Słońce, jej Matką Księżyc;
5) Wiatr niesie ją w swoim łonie; Karmi ją Ziemia.
6) Tutaj jest Ojciec wszelkiej cudowności świata.
7) Jego moc jest pełna jedynie gdy zwrócona ku Ziemi. Oddziela Ziemię od ognia, subtelne od gęstego, przyjemnie, z wielką zdolnością.
8) Wznosi się z Ziemi do Nieba, ponownie schodzi na Ziemię i przyjmuje moc góry i dołu.
9) Tak posiądziesz chwałę całego świata. Dlatego wszelki mrok od ciebie uniknie.
10) Tu jest najsilniejsza siła wszelkiej siły; Gdyż zwycięża wszelkie subtelne rzeczy, przenika wszelkie rzeczy stałe.
11) Tak został stworzony świat.
12) Z tego powstaną zdumiewające adaptacje, na które jest to sposób.
13) Zatem jestem nazywany Hermes Potrójnie-Ukoronowany (Trismegistus), posiadając trzy części filozofii (mądrości) całego świata.
14) Kompletne jest to co mówiłem o działaniu Słońca.
{Tablica Szmaragdowa Hermesa Trismegistosa}
Kliknij na wybrany obrazek by przejść do podstrony zawierającej zbiór inspirujących materiałów
ZalogujRejestracja
Jeżeli chcesz wesprzeć inicjatywę Pistis, możesz wpłacić pieniądze na konto:
50 1020 5558 1111 1678 1600 0092
Koniecznie z tytułem:
Darowizna Pistis
Główne cele na które przeznaczane są wpływy:
- druk i wysyłka czasopisma
- opłata za serwer i domenę
- wsparcie ew. innych inicjatyw
Możesz też skorzystać z konta PayPal:
gnoza / gnostycyzm / religia / duchowość / Bóg / Jezus Chrystus / mistyka / duchowe inspiracje / Biblia / Jerzy Prokopiuk / Carl Gustav Jung / Rudolf Steiner / Antropozofia / Krishnamurti / Osho / Tadeusz Miciński / Andrzej Towiański / William Blake / Miguel Servet / Faust Socyn / Bracia Polscy / buddyzm / religie wschodu / filozofia / chrześcijaństwo / Cyprian Sajna
Komentarze
Och, wcale tak nie zakładam. Przecież wystarczy rozejrzeć się po Pistis, czy nawet patrzeć na cytaty, które są na Facebook każdego dnia. Mamy tu zarówno buddyzm, mistykę chrześcijańską, Lao Tsy, Bhagawadgitę, neognozę, antropozofię, Krisznamurtiego , Osho etc.
Szerokie spektrum duchowe.
Gdyż Prawda jest uniwersalna, duchowość to coś wspólnego dal wszystkich ludzi. Co raz bardziej się o tym przekonuję, gdy znajduję te same duchowe Prawdy zarówno czytając Jezusa, Pawła, pisma hermetyczne, platońskie, z tradycji wschodu etc.
Wszędzie o tym samym. Wszędzie była i jest religia zinstytucjonali zowana, dogmatyczna, kościelna i obok niej głęboka duchowość indywidualna, właśnie związana z mistyką i gnozą (nie mylić z gnostycyzmem, gnoza w sensie poznania duchowego).
Mysle jednak, ze robisz jeden podstawowy blad: zakladasz, ze tylko ci, ktorzy poszli w kierunku gnostycyzmu rozwijaja sie duchowo, a przeciez gnostycyzm to tylko jedna ze sciezek, rownie wartosciowa jest dla mnie duchowosc kwakrow, czy mistycyzm chrzescijanski....
Oczywiście. Tylko pytanie czy jesteście 100% przekonani? Czy po prostu odnaleźliście dobre odpowiedzi na niektóre pytania, ale nie stawiacie kolejnych, bo są niewygodne?
Mnie chodzi o Prawdę i oświecenie.
Pokuszę się o wykładnię.
Autobus to dogmatyczny system wierzeń oparty na Biblii (może być i nawet unitariański). Przyjaciele już dawno z niego wysiedli, Ty ciągle w nim jeszcze siedzisz. No ale w końcu też wyszedłeś.
Ciekawe właśnie gdzie by Ciebie wywiózł.
Cytat:
To dobrze.
Podzielę się tylko moimi przemyśleniami w kwestii Braci Polskich.
Trzymanie się tego, w moim przekonaniu ma dwie możliwe ścieżki - albo cofnięcie do XVI=XVII wieku i tworzenie kolejnej grupki-sekty protestanckiej, która niczym się nie różni od np. baptystów, zielonych itp. tylko kilkoma dogmatami i rozumieniem ustępów Biblii.
Albo, tak jak faktycznie ewoluowali socynianie - w stronę całkowitej racjonalizacji wiary, w konsekwencji do deizmu, a potem ateizmu.
Dlatego właśnie uważam, że należy do spuścizny braci polskich dodać, uzupełnić ją o element duchowy, mistyczny, którego u nich brakowało. Była tolerancja, był rozum, była odwaga, bezdogmatycznoś ć, krytycyzm, ale zabrakło duchowości.
Tę odnajduję m.in. w gnozie.
Bo czy nam zależy na trzymaniu się jakiś etykietek, czy na poszukiwaniu Prawdy? Na oświeceniu?
Mozemy przeciez robic to do czego jestesmy przekonani i mozemy pozwolic innym robic to do czego oni sa przekonani.
Cyprian, mysle, ze byles odrobine zbyt szorstki dla Andrzeja. Szczegolnie aluzja do "przeproszenia sie z Trojca", sam mowiles, ze cos zobaczyles i nie mozesz juz zawrocic, bo to jest gdzies gleboko w tobie. Mysle, ze w przypadku Andrzeja jest tak samo. Otworzyly mu sie oczy na pewne prawdy i nie moze tak po prostu wrocic do czegos co bylo wczesniej, a ze widzi pewne rzeczy inaczej niz ty, coz chyba wszyscy sie jakos roznimy, jednak mozemy starac sie robic cos wspolnie i starac sie wzajemnie rozumiec...
To taka uwaga do wszystkich.
Dzięki za cenną radę, ale wybacz, że nie skorzystam. Sam pokieruję własnym losem.
Andrzej Wrotnowski - Scio cui credidi -Brat Polski
Jadę autobusem z kilkoma przyjaciółmi. Zdrzemnąłem się troszeczkę się, gdy się obudziłem widzę, że moi towarzysze już dawno wysiedli. Zostałem sam, a kierowca jest odurzony. Majaczy coś. Nie w moim języku. Wiec krzyczę by się zatrzymał, wysiadam trzaskając drzwiami. Bóg jeden wie gdzie by mnie wywiózł.
Nie wiemy tego. Przecież są liczne przykłady bajek/baśni w których autorzy umyślnie chcieli coś przekazać, choćby wspomniane Kroniki Narnii, w których nomen omen Lew też symbolizuje Chrystusa, a sam autor Lewis był głęboko wierzącym chrześcijaninem .
Nawet jeśli nie chcieli przekazać, to są to sygnały z nieświadomości...ach, nie chce mi się tłumaczyć.
Cytat:
i...
Cytat:
Cytat:
Z tego typu pretensjami i gadkami, to Andrzej powinieneś powrócić do baptystów. Piszesz i się obrażasz jak ortodoks-dogmatysta. Jeśli z całej tej naszej działalności i rozważań wyciągnąłeś tylko to, żeby odrzucić trójcę i zamiast tego wierzyć w jednego Boga, to nic nie zrozumiałeś i nadal jesteś w punkcie początkowym. Bo to nie ma różnicy czy Ty wierzysz w trójcę, czy w jednego Boga, to nadal jest fundamentalizm. Moim zdaniem powinieneś się przeprosić z trójcą i dołączyć do protestantów biblijnych - to szczera rada, bez uszczypliwości, bo widać, że nie pasuje Ci bezdogmatycznoś ć i całkowite wolnomyśliciels two.
Cytat:
Czyją?
Jeśli nadal masz wizję stworzenia sekty-kościółka braci polskich, to pomyśl, czy takie myślenie rzeczywiście pochodzi od Boga...
Cytat:
To musiałbyś być obrażony całe życie, bo cały świat nie jest jednością.
Sorry, że ostro odpisuję, ale czasem trzeba jednoznacznie napisać.
W moim przekonaniu zostałeś w miejscu, postrzegasz tak jak to postrzegałem wcześniej, ale z mojej perspektywy ewoluowałem daleko już w poglądach. To co miało kiedyś dla mnie znaczenie już nie ma. Słowo Boże nie jest dla mnie już książką, chrześcijaństwo nie jest jedyną słuszną religią, Prawda jest dla mnie uniwersalna, Chrystus dla mnie ma przede wszystkim wymiar symboliczno-duchowo-typologiczny, a nie obiektu kultu, bo kultu już w ogóle nie praktykuję i nie potrzebuję, Stary Testament ma dla mnie wartość o tyle poznawczą, żeby wiedzieć co odrzucić i lepiej zrozumieć kontekst Nowego Testamentu, Trójca przestała być dla mnie problemem etc.
Z Twojej perspektywy z kolei ja pewnie pobłądziłem, dopuszczam się zbyt mocnych herezji.
Ja zaś nie mogę się w swoim duchowym rozwoju cofnąć i wrócić do tego co odrzuciłem. Ty nie możesz i nie chcesz zabłądzić, więc nie dziwne, że nie ma jedności między nami.
Ale przeciez Jezus to krol lew - lew z pokolenia Judy
hehe... :) Wyobraziłem to sobie...
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.