| Róża - Wojciech Smarzowski |
|
|
| Napisany przez Cyprian Sajna |
| 16 lutego 2012 |
|
Szczególnie przypadły mi do gustu filmy Wojciecha Smarzowskiego. Mam na myśli przede wszystkim "Wesele", "Dom zły" oraz jego najnowszy film "Róża". Wszystkie te produkcje odbieram jako kino egzystencjalne. Chociaż ich akcja rozgrywa się w konkretnych realiach historyczno-społecznych (współczesna Polska wieś, Polska komunistyczna, powojenne Mazury), nie mamy tak naprawdę do czynienia z analizą socjologiczną (jak w innych podobnych polskich filmach - "Plac Zbawiciela", "Cześć Tereska" itp.). Dzieła Smarzowskiego niosą uniwersalną prawdę o ogólnej kondycji człowieka i postawie jaką może przyjąć wobec świata. Pod maską fabularną i scenograficzną, odnajduję w nich duchowe poszukiwania twórcy, a same te filmy skłaniają mnie do głębszych refleksji.
Trzeba przyznać, że nie są to filmy lekkie. Koncentrują się na mrocznej stronie człowieka, a bohaterowie poruszają się w ciemnościach. Każdy ze wspomnianych przeze mnie obrazów opisuje inną postawę życiową wobec otaczającego zła. W "Weselu" główny bohater (w tej roli jak zwykle świetny Marian Dziędziel) próbuje wszystko załatwić, tak aby było "dobrze". Nie są to szczytne cele, chodzi o dobre imię córki, a zarazem i własne spełnienie obowiązku i zachowanie twarzy. Kto widział ten film, wie, że całość skończyła się wielkim niepowodzeniem człowieka. Brutalnej rzeczywistości nie da się obrócić na swoją stronę poprzez walkę. Próba ratowania samego siebie będzie nieudana, a świat jaki mamy dookoła przypomina tytułowe wesele - alkoholową, zdegenerowaną libację prymitywów. Jedynym wyjściem jest ucieczka (jakiej dokonuje ostatecznie Panna Młoda z kamerzystą, który jest jej byłym chłopakiem). Ucieczka, której dokonują miłujący się ludzie, wskakując do pociągu (czyżby do nieba?). "Dom zły" przedstawia świat również w całkowicie ciemnych, alkoholowych barwach. Wprawdzie jeden z bohaterów - Milicjant - jest pełen ideałów (szczerze dąży do sprawiedliwości), ma nawet kontakt z sacrum (ewidentnie symboliczna wizyta w Kościele), to jednak ostatecznie całość kończy się tragicznie. Nie ma ucieczki od świata. Heroiczna ucieczka kończy się śmiercią, a świat pogrążony jest w delirium (co ciekawe motyw alkoholizmu i upojenia towarzyszy wszystkim tym trzem filmom). Róża - Wojciech SmarzowskiNie inaczej jest w wyświetlanej aktualnie w kinach "Róży". Tym razem mamy jednak do czynienia z najbardziej pozytywnym z bohaterów. Z pełnym czystej, bezinteresownej dobroci i zrozumienia człowiekiem. Staje w obronie uciśnionych, kieruje się sercem, przyświecają mu najszlachetniejsze ideały. Jest też postacią, która zdaje się rozumieć i akceptować ten piekielny stan rzeczy - jest niczym niewzruszony mędrzec, nie dający ponosić się niepotrzebnym emocjom (chociaż w pewnym momencie i jemu lecą łzy). Nie jest jednak bierny wobec zła i przychodzi moment, w którym podejmuje z konieczności walkę ze złem. Ta jednak nie może się skończyć sukcesem, gdyż nie da się przezwyciężyć sił ciemności. Bohater jednak wychodzi ze starcia cało, doświadczając jednak cierpień, które usuną z jego twarzy wszelki błysk radości (którego i tak było wcześniej niewiele). Z surowym wyrazem twarzy, w finałowej scenie, kroczy jednak z młodą dziewczyną przed siebie. Zła w świecie nie można pokonać, istnieje jednak droga, istnieje nadzieja, można iść, nie ponosząc śmierci. Polecam wszystkim zapoznanie się ze wspomnianymi wyżej filmami i oglądanie ich przez pryzmat egzystencjalny. Poniżej trailer "Róży": |
1) Prawdziwe, bez fałszu, pewne i najprawdziwsze:
2) To, co jest na dole, jest jak to, co na górze; I to co jest na górze jest jak to, co jest na dole, by czynić cud jednej rzeczy.
3) I jak wszystkie rzeczy istnieją z jednego, medytującego Jednego, tak wszystkie urodzone rzeczy z tej strony jednej rzeczy istnieją z adaptacji.
4) Jej Ojcem jest Słońce, jej Matką Księżyc;
5) Wiatr niesie ją w swoim łonie; Karmi ją Ziemia.
6) Tutaj jest Ojciec wszelkiej cudowności świata.
7) Jego moc jest pełna jedynie gdy zwrócona ku Ziemi. Oddziela Ziemię od ognia, subtelne od gęstego, przyjemnie, z wielką zdolnością.
8) Wznosi się z Ziemi do Nieba, ponownie schodzi na Ziemię i przyjmuje moc góry i dołu.
9) Tak posiądziesz chwałę całego świata. Dlatego wszelki mrok od ciebie uniknie.
10) Tu jest najsilniejsza siła wszelkiej siły; Gdyż zwycięża wszelkie subtelne rzeczy, przenika wszelkie rzeczy stałe.
11) Tak został stworzony świat.
12) Z tego powstaną zdumiewające adaptacje, na które jest to sposób.
13) Zatem jestem nazywany Hermes Potrójnie-Ukoronowany (Trismegistus), posiadając trzy części filozofii (mądrości) całego świata.
14) Kompletne jest to co mówiłem o działaniu Słońca.
{Tablica Szmaragdowa Hermesa Trismegistosa}
Kliknij na wybrany obrazek by przejść do podstrony zawierającej zbiór inspirujących materiałów
ZalogujRejestracja
Jeżeli chcesz wesprzeć inicjatywę Pistis, możesz wpłacić pieniądze na konto:
50 1020 5558 1111 1678 1600 0092
Koniecznie z tytułem:
Darowizna Pistis
Główne cele na które przeznaczane są wpływy:
- druk i wysyłka czasopisma
- opłata za serwer i domenę
- wsparcie ew. innych inicjatyw
Możesz też skorzystać z konta PayPal:
gnoza / gnostycyzm / religia / duchowość / Bóg / Jezus Chrystus / mistyka / duchowe inspiracje / Biblia / Jerzy Prokopiuk / Carl Gustav Jung / Rudolf Steiner / Antropozofia / Krishnamurti / Osho / Tadeusz Miciński / Andrzej Towiański / William Blake / Miguel Servet / Faust Socyn / Bracia Polscy / buddyzm / religie wschodu / filozofia / chrześcijaństwo / Cyprian Sajna
Komentarze
Myślę, że w wielu filmach można dopatrzeć się aspektów duchowych. Dzieje się to świadomie, bądź nieświadomie. Poruszane są w końcu sprawy dotyczące najważniejszych kwestii w życiu człowieka.
Ateizm jest dla mnie pewną frustracją na brak duchowej alternatywy, ale może zbyt to uogólniam. Być może ateiści-reżyserzy pokazują naturę ludzką taką jaką ona jest, bez ściemy i dlatego filmy są tak prawdziwe.
Swoją drogą ciekawe jest to, że moją duszę najgłębiej poruszają chyba dzieła reżyserów-ateistów. Smarzowski, Lars von Trier.
Być może ateizm tych twórców jest skutkiem zwątpienia w człowieka, ujrzenia niegodziwości i zła na świecie (widać to w ich filmach), a co za tym idzie zanegowania istnienia Dobrego Boga Stwórcy. Co spójne jest z moimi odczuciami. Jednak we mnie nie znika nadzieja i w ciemnościach dostrzegam światło, a nawet zaczynam rozumieć skąd bierze się ta ciemność.
Te problemy rozwiązuje bowiem właśnie gnostycyzm, który być może tym autorom nie jest znany albo odrzucony przez nich z innych pobudek...
"Małżowiny" nie widziałem...
Wyjątkowym filmem jest dla mnie ”Dom Zły”. Wbił mnie w fotel. Zwłaszcza scena śmierci żony głównego bohatera.
Ale ja nie doszukiwałbym się w filmach Smarzowskiego symboli duchowych. (Chyba że autor robił to nieświadomie) Pan Wojciech jest zatwardziałym ateistą.
Nie oglądałem jeszcze filmu ”Róża”. (W związku z tym nie przeczytałem przedostatniego akapitu.)
Swoja droga to żyjemy w dziwnym kraju w który taki talent jak Smarzowski musi robić chałturę typu ”Na wspólnej”.
Dodam jeszcze że podobał mi się debiut filmowy Smarzowskiego ”Małżowina”. Pokazywany chyba kiedyś w teatrze telewizji.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.